Forum Forum o książkach nie tylko dla nastolatek Strona Główna
Home - FAQ - Szukaj - Użytkownicy - Grupy - Galerie - Rejestracja - Profil - Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości - Zaloguj
Chcesz schudnąć przed Sylwestrem?
Kup Teraz a 30 dniową dietę otrzymasz za darmo!
Tylko 137 zł TRIZER + indywidualna dieta
4. Fight Club. Podziemy Krąg - Chuck Palahniuk (04.2014)

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum o książkach nie tylko dla nastolatek Strona Główna -> Forumowy Klub Dyskusyjny / Czytamy razem...
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
sujeczka
Adminka



Dołączył: 25 Cze 2005
Posty: 25915
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 9:17, 21 Kwi 2014    Temat postu: 4. Fight Club. Podziemy Krąg - Chuck Palahniuk (04.2014)



Opowieść o znudzonym życiem japiszonie, który poznaje w barze nieznajomego i rozpoczyna przyjaźń z nim od walki na pięści. Doznanie jest tak niezwykłe, że bohater wspólnie z nowym przyjacielem Tylerem zakładają podziemne kluby walki. Tyler okazuje się być jednak nie tylko anarchistą, lecz i terrorystą, a bohater zaczyna mieć kłopoty z osobowością.
Na podstawie powieści powstał słynny film o tym samym tytule w reżyserii Davida Finchera z Bradem Pittem i Edwardem Nortonem.



Zapraszam do dyskusji Very Happy (ja niestety jeszcze nie przeczytałam Razz)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Silje
Wyjadacz kartek



Dołączył: 12 Lut 2010
Posty: 4795
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Pon 15:57, 21 Kwi 2014    Temat postu:

No dobra, to zacznę, choć nie napiszę zbyt wiele. Może jak inne osoby dołączą do dyskusji, to coś mi jeszcze przyjdzie do głowy. Smile

Ciężko mi napisać coś sensownego odnośnie treści, ponieważ tak naprawdę nie wiem o czym jest ta książka. Czytanie „Fight Clubu” nie jest łatwe, to naprawdę ciężka i mozolna przeprawa. Zwłaszcza pierwsza połowa książka, która jest niezwykle chaotyczna, a przez to całkowicie niezrozumiała. Coś się dzieje, ale wszystko to wpada jednym uchem, a wylatuje drugim, niemal natychmiast. Myślę, że gdyby bezpośrednio po pierwszym razie, przeczytać książkę po raz drugi, można by po pierwsze przyswoić sobie tok wydarzeń, a tym samym zrozumieć i wynieść z niej znacznie więcej. Na to jednak po pierwszym razie nie mam już siły. Do połowy więc czyta się to mozolnie i – w moim przypadku – bez większego zrozumienia; ot jakieś przewijające się ciągle te same imiona, ot całkiem zabawne komentarze narratora i sytuacje (grupy wsparcia!! <3), ale co to wszystko, dlaczego i po co – nie wiem.
Dopiero druga część rozjaśnia nam nieco w głowach, ciąg chronologiczny, tak bardzo zaburzony na początku, zaczyna być zrozumiały, imiona zostają zapamiętane, przeklęty strumień świadomości do siebie przyzwyczaja i nagle ze zdumieniem stwierdzamy, że ta dziwna historia ma jakąś fabułę! Do tego wkrótce dochodzi bardzo ciekawy i zaskakujący fabularny zawijas i końcówkę czytamy z prawdziwym zainteresowaniem.
Nie wiem czy dotyczy to wszystkich, ale ja naprawdę nie mogłam się zorientować w tej chronologii, a przez to kompletnie nie rozumiałam treści. I w którymś momencie nagle wszystko stało się jasne, nagle zrozumiałam i to bym przełomowy moment. Ba! Spodobało mi się to, że wszystkie elementy zaczęły do siebie pasować, przyjemne uczucie!

O czym w zasadzie jest ta powieść? O chorym psychicznie facecie, o grupie sfrustrowanych facetów; tak w skrócie. Ale i o naszej kulturze, historii, społeczeństwie. Trudno czasami nie przyznać racji narratorowi, choć jego opinie bywają bardzo kontrowersyjne. Książki nie czytałam, więc i nic nie zaznaczyłam, a szkoda. Kilka cytatów wydało mi się bardzo godnych uwagi. Z drugiej jednak strony nie uważam się za osobę aż tak błyskotliwą i zaznajomioną z kulturą konsumpcyjną, żeby twierdzić, że wyłapałam wszelkie aluzje i odniesienia. Znowu – przydałaby się ponowna lektura.

Trudna jest jednak nie tylko treść, ale i styl. Pojawia się tu coś, czego naprawdę nie lubię, a co jest niestety przez literackie „wyższe sfery” uważane za przejaw pisarskiego kunsztu; strumień świadomości. Rzecz przeze mnie nierozumiana, nienawidzona i wywołująca ciarki na całym ciele. Być może jestem na to zbyt głupia, ale strumień świadomości mnie nudzi, męczy, dołuje i bynajmniej nie powoduje zrozumienia treści. Nie lubię go w wydaniu klasycznym (Virginia Woolf), w wydaniu „o co kurwa chodzi” (James Joyce) ani – jak widać – w wydaniu nowoczesnym. Za każdym razem strumień świadomości wypada po prostu bez sensu. Choć, przyznać muszę, że był to najbardziej, jak na razie, zrozumiały przeze mnie tego typu zabieg, co dało mi nawet trochę satysfakcji.

Czy książkę polecam? Nie wiem. Dla mnie nadawanie wartości książce „bo jest oryginalna” albo „bo warto zapoznać się z takim literackim eksperymentem” to zawsze bzdura. Bo wcale nie uważam, że trzeba poznać i na dodatek wypowiadać się z entuzjazmem na temat niezrozumiałego bełkotu. „Fight club” jednak, mimo początkowej niechęci, zaskoczył mnie głębią przemyśleń. Na dodatek znienawidzona forma okazała się nie taka znowu zła. I wyszło na to, że jestem zadowolona. Smile

Ciekawa jestem jak inne książki tego autora? Czy w tym samym stylu? Czytał ktoś?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
MUlka
Zaczytana



Dołączył: 09 Lis 2010
Posty: 3292
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: DJA

PostWysłany: Wto 9:40, 22 Kwi 2014    Temat postu:

Przede wszystkim opis książki jest błędny. Bo poznali się w samolocie nie w barze, i dobrze że nie czytałam go wcześniej - a mam akurat to wydanie - bo pewnie wcześniej wpadłabym na "problemy z osobowością" a tak odkryłam wszystko równo z bohaterem.


O czym jest ? Smile Oto jest pytanie Very Happy
Moim zdaniem o beznadziei która doprowadza do psychicznego zrycia.
Mi takie życie biurowej mrówki też jest obce, ale kiedy sobie wyobrażam taką codzienność, taki brak radości życia, kiedy miłością darzy się przedmioty bo nic więcej się nie ma, takie emocjonalne wyrzucie, prawie jak robot - dla mnie to abstrakcja, ale zdaję sobie sprawę z tego że są tacy ludzie.
To że chodził na te grupy wsparcia, albo momenty kiedy odliczał czas do śmierci, a wtedy jedyne co mu się kłębiło w głowie to to, że nie będzie musiał się już więcej golić - normalny człowiek zaczyna żałować że czegoś nie zrobił, a ten się cieszył, że nie będzie musiał czegoś robić Smile Słuchając jego, patrząc na jego stan już wiem dlaczego ludzie się zabijają.

Struktura książki też mi nie leżała i dlatego lepiej się jej słucha niż ją czyta, bo Szyc to wszytko tak fajnie opowiadał Smile świetnie mu to wyszło. "Strumień świadomości" - nawet nie wiedziałam, że to ma nazwę Smile strasznie męcząca sprawa, były momenty kiedy to było przesadzone, ale z drugiej strony kiedy zostały odkryte wszystkie karty to ta forma zaczęła mi zajebiście pasować. Trudno się to czyta i podejrzewam, że książka może smakować lepiej za kolejnym razem, ale osobiście nie wiem czy dałabym radę przeczytać ją kolejny raz. Może kiedyś, może wybiórczo Smile ale ... w ogólnym rozrachunku to jedna z fajniejszych historii jakie poznałam, jako taka jest świetna, bohater jest zajebisty, wymyślić takie coś dla mnie jest sztuką. Autodestrukcja w pięknym stylu, bo przecież nie można tak po prostu się stoczyć, ale trzeba pociągnąć za sobą cały świat. Do tego główny bohater (tak na marginesie jak on miał na imię ? Smile) przez większość książki był tak jakby ofiarą ... w sumie nie do końca jestem przekonana co o nim myśleć, a najlepsze że jak zwykle bodźcem całej tej masakry była kobieta Smile

Książka zrobiła na mnie wrażenie, ja lubię psycholi, nawet opowiedziałam ją mamie przy świątecznym stole Smile Nie wiem kim jest Palahniuk - ale przypadł mi do gustu jego czarny humor, stworzył fajnego inteligentnego bohatera, który był taki mądry, że wymyślił jeszcze mądrzejszego od siebie Smile Poza tym to prawda, że zrytych ludzi jest coraz więcej, niby żyjemy bezstresowo, ale moim zdaniem jest wręcz przeciwnie.

Książka przez swoją formę jest męcząca, ale z drugiej strony ten chaos odzwierciedlał wnętrze bohatera. Nie wyobrażam sobie żeby on mógł to opowiedzieć bardziej sensownie, przystępniej, podejrzewam że nie byłby wtedy taki wyrazisty, być może nie uwierzyłabym wtedy w jego stan.
Osobiście książki nie uważam też za taka którą trzeba przeczytać nim się umrze itp ma swoją moc i ja osobiście cieszę się, że w końcu ją przeczytałam, na pewno nie zaginie gdzieś pomiędzy setkami które już przeczytałam, ale jednocześnie nie czuję po niej potrzeby dyskusji, dla mnie to taka historia którą każdy przeżywa indywidualnie, poszczególne wątki jak klub, bomby, zadania itp można sobie opowiadać, wspominać, ale druga strona historii, to dlaczego bohater to wszystko stworzył jest nie do opowiedzenia właśnie, daje ona inny rodzaj przyjemności, możliwość przebywania w głowie człowieka psychicznie chorego, bo skoro on się męczył to czytelnik też powinien, niech wie jaka to jest być "zaciśniętą dupą Joego" Smile


Moje ulubione sceny to opis procesu umierania tej suchej babki z jednej z grup, co przed śmiercią chciała faceta Smile I scena w samochodzie z mechanikiem i tortem, podobały mi się nawiązania do początków z samolotu i ta delikatna zauważalna zmiana w bohaterze.
Poza tym nie rozumiem tylko jednego, łyse małpy - czy oni wiedzieli, kurcze musieli wiedzieć że z nim jest coś nie tak, sami do mądrych nie należeli to może po prostu przyjęli to do wiadomości i tyle hmm

Tak na koniec jeszcze napiszę, że "Fight Club" jest dla mnie książką dziwaczną, znielubioną i ulubioną jednocześnie Smile

PS: Silje oglądnij sobie film, ja to zrobiłam i wiele rzeczy mi się poukładało, fajnie przedstawili nieobecność Tylera, ale podejrzewam też, że gdybym książki nie przeczytała to tak samo ciężko byłoby mi oglądać sporą część filmu, bo tak samo jest zryty jak książka. Ale nie odstaje od pierwowzoru, kilka scen zmieniono ale nieznacznie, zakończenie jedynie zostawili otwarte, książkowe niebo bardzo mi się podobało Smile ale warto się przemęczyć Wink i obejrzeć.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
sujeczka
Adminka



Dołączył: 25 Cze 2005
Posty: 25915
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 12:12, 28 Maj 2014    Temat postu:

Okej, melduję, że jakiś czas temu też skończyłam czytać Very Happy A w zasadzie słuchać, bo tak jak i Wy skusiłam się na audiobooka (mój pierwszy audiobook Very Happy).

I w zasadzie nic nowego do dyskusji nie wniosę, bo mam bardzo podobne odczucia jak i Wy Very Happy Plus "Fight Club" to raczej nie jest książka o której mogłabym się jakoś bardziej rozpisać, bo naprawdę nie wiem co bym miała napisać. Nic nie odda tego o czym ona jest (chyba przerosło to nawet osobę tworzącą opis książki, który wstawiłam w pierwszym poście) xD Ta książka jest po prostu dziwna i pokręcona, trzeba samemu ją przeczytać i tyle xD

Początek książki był ciężki - nic nie czaiłam xD Potem było już dużo lepiej, pewne rzeczy sobie poukładam i jakoś nabrało to wszystko sensu... No mniej więcej xD Zauważyłam też, że to wszystko do czegoś zmierza, a nie jest tylko taką zbieraniną jakichś wydarzeń czy przemyśleń bohatera Razz To było serio odkrycie, Silje zresztą też o tym pisała Very Happy I jak sam początek słuchałam bardzo długo, tak tylko od czasu do czasu, tak drugą połowę w zasadzie wciągnęłam na dwa razy Very Happy Bo jak już nabrało to jako takiego sensu to serio chciałam poznać ciąg dalszy i zakończenie tej historii.

Silje napisał:
Myślę, że gdyby bezpośrednio po pierwszym razie, przeczytać książkę po raz drugi, można by po pierwsze przyswoić sobie tok wydarzeń, a tym samym zrozumieć i wynieść z niej znacznie więcej. Na to jednak po pierwszym razie nie mam już siły.


Też tak myślę Very Happy Ale według mnie "Fight Club" jest taką książką, że jak już się ją przeczyta to pewnych rzeczy się nie zapomni, więc nawet jak za kilka lat do niej wrócę (a myślę, że to zrobię z czystej ciekawości chociażby Very Happy), to wyniosę z niej duuużo więcej niż teraz. A przynajmniej mam taką nadzieję Very Happy


Czy przeczytałabym książkę gdyby nie nasz klub? Najprawdopodobniej nie, szybko bym się zniechęciła, bo to nie jest książka, którą bym czytała dla przyjemności, przynajmniej jej pierwsza połowa xD. Już teraz po samym początku chciałam ją rzucić w cholerę, bo mnie zwyczajnie męczyła, nic nie czaiłam i nie miała dla mnie sensu, i byłam już naprawdę bliska stwierdzenia, że nie jest dla mnie Very Happy. Ale potem sobie pomyślałam o naszym klubie i stwierdziłam, że dam radę, a jak już dobrnęłam do połowy to poszło lepiej Smile

I nie żałuję, że ją przeczytałam. "Fight Club" jest naprawdę inną książką i mimo że nie jestem jakoś w stanie tu o niej zbyt wiele napisać to jednak po przeczytaniu naprawdę dużo o niej myślałam, co więcej nawet teraz czasami wracam do niej myślami. Zgadzam się z MUlką:

MUlka napisał:
ja osobiście cieszę się, że w końcu ją przeczytałam, na pewno nie zaginie gdzieś pomiędzy setkami które już przeczytałam, ale jednocześnie nie czuję po niej potrzeby dyskusji, dla mnie to taka historia którą każdy przeżywa indywidualnie, poszczególne wątki jak klub, bomby, zadania itp można sobie opowiadać, wspominać, ale druga strona historii, to dlaczego bohater to wszystko stworzył jest nie do opowiedzenia właśnie, daje ona inny rodzaj przyjemności, możliwość przebywania w głowie człowieka psychicznie chorego, bo skoro on się męczył to czytelnik też powinien, niech wie jaka to jest być "zaciśniętą dupą Joego" Smile


"Zaciśnięta dupa Joego" - uwielbiałam te zwroty podczas czytania xD Bardzo mi się też spodobał opis śmierci Chloe i absolutnie uwielbiam tę scenę jak narrator (właśnie przez moment znów się zamyśliłam jak on ma na imię, a imienia przecież nie poznaliśmy Very Happy) rozmawia ze swoim szefem po tym, jak ten znalazł zasady klubu walki w kserze Very Happy


I tak już kończąc - jest to pierwsza książka, którą przesłuchałam w audiobooku, a nie przeczytałam normalnie Smile I myślę, że w przypadku "Fight Clubu" to jest chyba lepsze wyjście, chociażby ze względu na samą budowę książki i ten strumień świadomości. No i Szyc naprawdę świetnie czytał, super operował głosem. I te srogie muzyczki Very Happy Very Happy Very Happy
Chyba mnie przekonała ona do audiobooków ogólnie Very Happy Muszę poszukać jakichś fajnych Very Happy


A na sam koniec...

xD


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Silje
Wyjadacz kartek



Dołączył: 12 Lut 2010
Posty: 4795
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Śro 15:35, 28 Maj 2014    Temat postu:

Super Su, że przeczytałaś!! Very Happy Ja się włączę się jeszcze do dyskusji po 4. czerwca! Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
MUlka
Zaczytana



Dołączył: 09 Lis 2010
Posty: 3292
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: DJA

PostWysłany: Śro 16:12, 28 Maj 2014    Temat postu:

hahaha zajebiste zasady, przestrzegam (prawie) wszystkich Wink
mnie też Szyc przekonał do audio, ale nie mam na nie czasu Rolling Eyes jak już jest chwila wolnego to wolę poczytać Smile

co do książki jeszcze to oglądnijcie film ;D


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
sujeczka
Adminka



Dołączył: 25 Cze 2005
Posty: 25915
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 27 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 22:22, 28 Maj 2014    Temat postu:

MUlka napisał:
hahaha zajebiste zasady, przestrzegam (prawie) wszystkich Wink


No właśnie MUlka, tak mi mignęło, że wspomniałaś o klubie w temacie "Jaką książkę teraz czytasz?" Very Happy Nieładnie, nieładnie Very Happy A tak serio to dobrze, bo przyznam, że zmobilizowało mnie to do napisania wreszcie o "Fight Clubie" tych paru zdań xD


O, i tak jeszcze kilka cytatów, które sobie dodałam na goodreads, co prawda po angielsku, ale... Jakoś mi szczególnie w pamięć zapadły:

“It's only after we've lost everything that we're free to do anything.”

“I don't want to die without any scars.”

“This is your life and its ending one moment at a time.”

“One minute was enough, Tyler said, "A person had to work hard for it, but a minute of perfection was worth the effort. A moment was the most you could ever expect from perfection.”



Ogólnie jak teraz przeglądam na goodreads te cytaty to serio jest sporo dobrych Very Happy

Ten mi właśnie się w oczy rzucił:
“If I could wake up in a different place, at a different time, could I wake up as a different person?”
Dość wymowny, nie? Very Happy
Nie pamiętam tylko kurcze w którym momencie książki padł... czy już po czy jeszcze przed wielkim odkryciem... Hmm xD


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
MUlka
Zaczytana



Dołączył: 09 Lis 2010
Posty: 3292
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: DJA

PostWysłany: Czw 8:17, 29 Maj 2014    Temat postu:

sujeczka napisał:

“If I could wake up in a different place, at a different time, could I wake up as a different person?”
Dość wymowny, nie? Very Happy
Nie pamiętam tylko kurcze w którym momencie książki padł... czy już po czy jeszcze przed wielkim odkryciem... Hmm xD


To było na plaży nudystów, w sumie kiedy się poznali, co na piasku robił ten jakby zegar Smile
Ja sobie wróciłam po przeczytaniu książki do tego rozdziału tam były w sumie wszystkie wskazówki typu "wiem o tym bo Tyler o tym wie" albo o tym jak to niektórzy ludzie prowadzą dzienny tryb życia inni nocny Smile
O tym jak Tyler przekłada taśmy w kinie, że nim przyjdzie pora zmiany to na chwile pojawia się biała kropka ale nikt nie zauważa zmiany, podobnie jest z tymi wklejanymi przez niego scenkami porno. Na początku ten rozdział wydawał mi się zryty, te przerywniki jak to budzi się na kolejnych lotniskach ... ale wlasnie za drugim razem jest sens.

Cytaty zauważa się też dopiero w tym szerokim kontekście - po przeczytaniu, w trakcie brzmią jak bełkotanie Smile

Powiem Wam, że im dalej w las tym bardziej mi się ksiązka podoba Smile

ps: i nabrałam ochoty na przeczytanie jej w oryginale Smile - może kiedyś...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez MUlka dnia Czw 8:20, 29 Maj 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum o książkach nie tylko dla nastolatek Strona Główna -> Forumowy Klub Dyskusyjny / Czytamy razem... Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB
Appalachia Theme © 2002 Droshi's Island