Forum Forum o książkach nie tylko dla nastolatek Strona Główna
Home - FAQ - Szukaj - Użytkownicy - Grupy - Galerie - Rejestracja - Profil - Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości - Zaloguj
Chcesz schudnąć przed Sylwestrem?
Kup Teraz a 30 dniową dietę otrzymasz za darmo!
Tylko 137 zł TRIZER + indywidualna dieta
N@pisz do mnie - Daniel Glattauer

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum o książkach nie tylko dla nastolatek Strona Główna -> Obyczajowe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
MUlka
Zaczytana



Dołączył: 09 Lis 2010
Posty: 3292
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: DJA

PostWysłany: Nie 15:00, 05 Maj 2013    Temat postu: N@pisz do mnie - Daniel Glattauer



Historia miłosna Emmi i Leo. Oboje w połowie trzydziestki. On jest pracownikiem uniwersytetu. Ona projektuje strony graficzne. Pewnego dnia przez błąd w adresie mail Emmi ląduje w skrzynce Leo. Sytuacja powtarza się, wreszcie za którymś razem Leo reaguje. Wkrótce z tego przypadkowego kontaktu "przez klawiaturę" rozwija się ożywiony, efektowny dialog. Spotkanie w rzeczywistym świecie wydaje się nieuchronne, jednak kwestia ta okazuje się dla obojga trudna. Leo próbuje właśnie stanąć na nogi po zakończonym związku. Emmi jest szczęśliwą mężatką...

wydawnictwo: Książnica, Katowice
data wydania: 10 lutego 2010
liczba stron: 248

***
Byłam święcie przekonana, że temat tej książki już jest Smile i pewnie szeroko skomentowany - a tu mega zdziwienie. Nie to żeby to był jakiś bestseller itp, ale okładka wydawała się taka znajoma ... ehh no cóż Smile

W każdym razie przeczytałam i oto moje wrażenia Smile:

"Napisz do mnie, Emmi.Pisanie jest jak całowanie, tyle że bez ust. Pisanie jest całowaniem głową.”

Po pierwsze, niech się "Samotność w sieci" chowa, przy rozmowie Emmi i Leo, tamta była po prostu nudna, ta jest emocjonująca, pełna napięcia, wzruszająca, smutna, chwilami frustrująca, ale też wesoła, słodka ... tak napiszę to "idealna".
Tylko słowa, tylko dialog, czego jedno z nich nie powie to nie istnieje, wszystko zależy od pytań jakie sobie zadadzą, od wylewności z jaką odpowiedzą. Dialog inteligentnych ludzi, którzy prowadzą błyskotliwą grę, grę która pochłonęła mnie bez reszty. W wyobraźni widziałam ich siedzących każdy przed własnym komputerem, uśmiechniętych, płaczących, zdenerwowanych, niepewnych, smutnych, patrzących z nadzieją na ikonkę informującą o tym, że nadeszła nowa wiadomość Smile głowa skakała mi od jednego do drugiego. Niestety poza tym wszystkim istniał realny świat, wzmianki o nim za każdym razem były ogromnym kubłem zimnej wody, nie tylko dla nich, ale przede wszystkim dla mnie. No bo jak to co się między nimi rodzi może mieć jakąkolwiek szansę, to wszystko jest "bezcelowe" jak pisał Leo, ale mimo to w tym trwali, nie mogli przestać do siebie pisać, a ja nie mogłam się oderwać od ich rozmowy. Jak w każdej tego typu znajomości przychodzi pora na pytania "Jak wyglądasz?" i przede wszystkim "Spotkamy się?", ale co potem , czy czar przypadkiem nie pryśnie?, czy warto ryzykować? czy nie lepiej pozostać z "iluzją doskonałości"?

Upiłam się tą książką, delektowałam się przy tym każdym zdaniem, każdym słowem. Tak strasznie żałuję, że nie potrafiłam czytać jej wolniej aby być z nimi dłużej, ale nie mogłam inaczej. Jeśli miałabym książkę porównać do jakiekolwiek innej to myślę, że byłby to "Jeden Dzień" Nichollsa, odczuwałam podobny zestaw emocji Smile Poza tym Emmi szalenie przypomina mi Emmę Smile gdybym miała okazję poznać ją w realnym świecie na 100% bym jej nie polubiła. Jest zaborcza, zazdrosna, lubi się wymądrzać, wciskać ludziom coś czego nie powiedzieli , chce wiele wiedzieć sama niewiele o sobie mówiąc, co prawda jednocześnie ma wiele pozytywnych cech, jest przede wszystkim oddana, skora do poświęceń, nie przechwala się nimi, robi to bezinteresownie. Natomiast Leo facet pełen sprzeczności, wszystko bierze tak szalenie na poważnie a jednocześnie uwielbia tworzyć wokół siebie iluzje. Zabijał mnie swoim zrezygnowaniem, brakiem pewności siebie, zadowalaniem się jedynie fragmentami.
Od pierwszej wymiany zdań czuć na co się zanosi. Jest chemia, jest przyciąganie, każdy z nich chciał mieć ostatnie zdanie, co dzięki temu powodowało, że dialog nie miał końca. A był on szalenie błyskotliwy, pełen niespodziewanych zwrotów akcji ... no i to zakończenie - myślałam, że wyrwę sobie włosy z głowy, byłoby tak na 100% gdybym nie miała (zapobiegliwie) kontynuacji przy sobie Smile.

Co w książce spodobało mi się najbardziej? To, że autor potrafił przekazać emocje. W końcu książka ta to nic innego jak stenogram z rozmowy dwojga osób, bez wspomagań typu "powiedziała Emmi uśmiechając się ironicznie" Wink dlatego tym bardziej jestem pod wrażeniem. Sama wiem, jak omylnie można być zrozumianym stosując jedynie formę pisemną, wspomagając się jedynie znakami interpunkcyjnymi czy wielkością liter. Tutaj bez problemu rozpoznawałam emocje bohaterów, owszem czasami dialog ten wymagał aby czytać między wierszami, nie raz, nie dwa Smile wracałam do wcześniejszych wymian zdań bo po kolejnych tamte nabierały w moich oczach innego znaczenia, ale to jest właśnie kwintesencja tej historii, można ją czytać wiele razy i nadal odkrywać coś czego nie zauważyło się za pierwszym razem.

Obydwie części przeczytałam w jedno popołudnie, całkowicie się w nich zatracając. To inna, bardzo skomplikowana, na swój własny sposób piękna, romantyczna historia. Absolutnie, szczerze polecam Smile

Wspomniałam o mocnym zakończeniu Smile no cóż, tak naprawdę można je potraktować jako zamkniętę - jeśli ktoś lubi takie hardcorowe Wink Ja czym prędzej złapałam za kontynuację i napisze jedynie, że nie jest tak po prostu dobrą kontynuacją, jest jednocześnie świetnym rozwinięciem.

Najlepsze, że drugą część przeczytałam jeszcze szybciej niż pierwszą, a nie sądziłam, że jest to możliwe. Już kilkakrotnie wracałam do fragmentów i pewnie często będę to robić Smile
Wspaniała historia, świetnie wykreowani bohaterowie - takie niby nic, bo kolejna romantyczna historia ludzi po przejściach, którzy dzięki zrządzeniu losu odnajdują swoją bratnią duszę ... ale to "nic" pochłania bez reszty - więc nie ma bata, musi mieć w sobie "coś",a to "coś" sprawia, że książka staje się "czymś". Ot i cała 'filozofia' WinkSmile

Mam nadzieję, że kogoś (prócz Agnnes Wink) zachęciłam Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez MUlka dnia Nie 15:01, 05 Maj 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zuz@
Złodziejka książek



Dołączył: 24 Cze 2006
Posty: 33075
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 29 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polanica | Wrocław

PostWysłany: Nie 15:15, 05 Maj 2013    Temat postu:

Mnie baaaaaaaaaaaaardzo zachęciłaś Very Happy!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Agnnes
Błądząca w książkowiu



Dołączył: 14 Lip 2009
Posty: 4434
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Rzeszów

PostWysłany: Nie 15:41, 05 Maj 2013    Temat postu: Re: N@pisz do mnie - Daniel Glattauer

MUlka napisał:

Mam nadzieję, że kogoś (prócz Agnnes Wink) zachęciłam Smile

Haha Very Happy Ale wypatrzyła Very Happy
Ale zachęciłaś naprawdę!
Tyle że mam teraz możliwość przeczytania tylu polecanych książek a tak mało czasu, że nie wiem kiedy na tą przyjdzie pora.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zapałka
Książniczka



Dołączył: 22 Lip 2010
Posty: 594
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 16:01, 05 Maj 2013    Temat postu:

Zachęciłaś, zachęciłaś. I to bardzo. Smile Kurczę przez Ciebie teraz MUSZĘ przeczytać tę książkę. Smile Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Agnnes
Błądząca w książkowiu



Dołączył: 14 Lip 2009
Posty: 4434
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Rzeszów

PostWysłany: Pon 23:36, 12 Sie 2013    Temat postu:

O ja nie mogę, ale mi się ta książka podobała!!! Very Happy Very Happy Very Happy
Skończyłam ją czytać późną nocą, wcześniej sądząc, że w końcu będę mogła spokojnie zasnąć, bez ciągłych zastanowień co odpowie Leo/Emmi. Chyba śniłam! Shocked Po takim zakończeniu faktycznie zaniemogłam, ale z wrażenia, za nic w świecie nie mogłam zasnąć, w końcu, nie wiem w jaki sposób, kojarząc tę książkę z pewną piosenką musiałam ją cichutko włączyć o 3:30 nad ranem i tylko w taki sposób mogłam uspokoić kłębiące się w głowie myśli.
(Haha, ale przedtem zdążyłam zrobić szybkie notatki żeby dać ujście tym kłębom z głowy, gdy teraz na nie patrzę to widzę głównie "omg omgomg łał łał łał" Very Happy Very Happy)

Powieść rozpoczęła się od nawet zabawnej pomyłki emailowej. Może nie zabawnej samej w sobie ale bohaterowie umieli z niej taką zrobić Very Happy (W ogóle autor potrafił słowami bohaterów zrobić WSZYSTKO, łał!) Pomyłka przekształciła się w również zabawny i interesujący, a co więcej tak cholernie prowokujący, że nie dało się od niego oderwać, dialog. Gdy Emmi odpowiada Leo'wi trudno przerwać, ponieważ natychmiast po prostu trzeba przeczytać jego odpowiedź, a ona niesie ze sobą z kolei potrzebę poznania odpowiedzi Emmi i tak to się kręci całą książkę, wzmacniając się wraz z upływem stron.
Początkowo sam w sobie dialog bez względu na temat sprawia przyjemność, bohaterowie umieją pisać inteligentnie i niebanalnie. Rozmowa nie jest powierzchowna, jest bardzo dogłębna i ma w niej znaczenie każde słowo. Początkowo jest to głównie zabawa, ale jakże wspaniała Very Happy Kiedy powoli ujawniała się historia Emmi i Lea, próbowałam domyślać się niedopowiedzianej reszty, ale bohaterowie skutecznie mi to utrudniali. Gdy padało jakieś niesamowicie ciekawe pytanie, czy powinnam tak zwyczajnie oczekiwać na nie odpowiedzi? Oczekiwałam, a jak, ale, o nie!, w tej książce nie ma tak prosto Very Happy Emmi i Leo wciąż prowadzą grę. Grę bez żadnych zahamowań i tematów tabu. Ujawniają w rozmowie 100 % siebie, jednocześnie ukrywając wszelkie konkretne informacje na swój temat. Jest to takie fascynujące!! Metą w tej grze poznawania siebie jest, zdaje się, realne spotkanie, ale zanim do niego, o ile w ogóle, dojdzie, dzieje się tyle rzeczy! Niesamowite jak wiele rzeczy może zdarzyć się w emailach! Czytałam kiedyś pewną książkę Meg Cabot, która też była pisana w takiej formie, więc przed zabraniem się do "Napisz do mnie" miałam jako takie wyobrażenie na jej temat, ale teraz muszę przyznać, że czegoś takiego zupełnie się nie spodziewałam! Ileż tu emocji, zwrotów akcji, niespodziewanych interwencji osób trzecich! Bohaterowie szarżują słowami, walczą, coraz bardziej zbliżając się do siebie ale i mocniej nacierając, eksperymentują ale w kulminacyjnym punkcie nie stronią od uników. Któż by w ogóle pomyślał. Słysząc o akcji i sensacji myślimy o jakiejś pogoni, strzałach, skokach, śmierci, świata w strzępach, a tutaj są tylko pytania i odpowiedzi, co więc może się zdarzyć? No cóż, tak to już jest napisane, że zwykłe zdawałoby się, kilkudniowe nieodpisywanie na meila, doprowadza do wzrostu napięcia o sto procent. Zmiana tonu wypowiedzi jest niczym powolny wyciek gazu, jedna dodatkowa literka może zburzyć całe miasto!

"Napisz do mnie" to coś jakby romans (tego się po tej książce oczekuje) ale taki nietypowy! Jeśli już zaliczać go do rodziny romansowatych to będzie on tym, w którym miłość rodzi się z przyjaźni i bazuje na wnętrzu drugiej osoby. Choć nie było nawet lekkiego dotyku to odczucia typowe romansom były według mnie o wiele intensywniejsze. Takie nienasycone. Cała ta książka to dla mnie jedno wielkie nienasycenie. I jak dla mnie rewelacyjnie napisane pod każdym względem.

Jest noc, szaleję, nie bierzcie całkiem na serio tego wszystkiego co napisałam Wink, ale mam nadzieję że choć spróbujecie przeczytać pierwszy rozdział chociażby ebooka i może on was do książki prawdziwie przekona Very Happy
Ja też przekonuję, ale nie na siłę, żeby nie było rozczarowania, tego typu literaturę jednak też trzeba lubić żeby się spodobała Wink




Mulkaaa!!!! Dzięki za tę książkę! W ogóle to zgadzam się ze wszyściutkim co napisałaś w swojej recenzji, każdym słowem, no, może Emmi mi jednak poza imieniem tak Emmy nie przypominała, choć coś tam było wspólnego z " Jednym dniem" to jednak na pewno miałam przy książkach inne odczucia i ta chyba bardziej mi się podoba, choć też w inny sposób. Tam bardziej zdarzenia mnie wciągnęły, a tu cała ta błyskotliwość rozmowy. I teraz nie wiem czy czytać już kontynuację, choć ciągnie mnie jak cholera czy jeszcze po dawkować sobie to oczekiwanie i powtórzyć "N@pisz do mnie" bo to jednak można czytać nie raz, na pewno nie ogarnęłam wszystkiego za pierwszym razem. Jeden z moich ulubionych fragmentów to jest ta cała akcja z "i tak ten typek rozmawiał ze mną przez cały czas?" Ten tekst brzmiał dla mnie w niejednej wersji, zaczynając od śmiesznej, a kończąc na tragicznej, a w środku jeszcze kilka zupełnie innych. I ogóle to, ehhh... idę spać bo chyba zaczynam znów wariować, przecież ta książka nie była aż tak dobra żeby zaczynać wariować.. Confused


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Agnnes dnia Pon 23:41, 12 Sie 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
MUlka
Zaczytana



Dołączył: 09 Lis 2010
Posty: 3292
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: DJA

PostWysłany: Wto 0:16, 13 Sie 2013    Temat postu:

Agnnes !
Strasznie cieszę się, że Ci się spodobała. Uwielbiam tę historię, jest o temacie banalnym i oklepanym - phi internetowa miłość, a chyba w życiu tak intensywnie nie przeżywałam życia bohaterów jak przy tej książce Smile Poza tym, kurcze, oni są tacy zajebiści, normalni i wyjątkowi jednocześnie, i w sumie zgadzam się, że nie jest to "typowy" romans, ale z drugiej strony, rzadko zdarza mi się czytać coś równie romantycznego, coś przy czym tak mi się zaciska w dołku za sprawą tego co się dzieje, lub być może za chwilę się stanie, a to "tylko" rozmowa. Ja nie wiem jak ty możesz zasnąć bez kontynuacji Smile ale być może śpi Ci się całkiem dobrze, bo przeczytałam ją za Ciebie Smile Serio, oceniłaś ją dziś na LC, przypomniałaś mi tym o niej i o czymś co Emmi dała Leo, chciałam sobie przypomnieć pewną scenę a skończyło się na tym, że przeczytałam od deski do deski Smile Wrażenia ponownie mocne, mimo tego, że wiedziałam co za chwilę się stanie, to nadal zachwycałam się grą ich słów.
Wtedy, za pierwszym razem byłam tak zauroczona pierwszą częścią, że chyba nie doceniłam drugiej tak bardzo jak teraz , czytając niby Wink już na spokojnie. I nie wiem co Ci poradzić, z jednej strony fajnie odetchnąć i potem na nowo dać się wciągnąć w tę grę, ale z drugiej strony też fajnie być na bieżąco z tymi uczuciami, mieć świeże w pamięci ich słowa Smile no i być może sobie ulżyć ... lub dać się po torturować dalej Wink

I też zgadzam się z tym, że jak się patrzy z boku, trzeźwym okiem, to ciężko nazwać tę książkę rewelacją, ale w trakcie i po, robi ona wrażenie i spore zamieszanie, odłożenie jej jest niemal niemożliwe dopóki się nie skończy. Seryjnie dziewczyny polecam spróbować, super forma, zarąbista treść, niebanalni bohaterowie - mi te książki nigdy się nie znudzą ... Ba podobno była na podstawie wystawiana sztuka Smile chciałabym na nią pójść Wink

ps: to z części drugiej, kwintesencja Leo:
Cytat:
1. To, ile dla mnie znaczysz, znaczy dla mnie przynajmniej tyle, ile ja dla
Ciebie znaczę.
2. Właśnie dlatego, że dla mnie tyle znaczysz, ma dla mnie duże znaczenie,
abym i ja możliwie dużo dla Ciebie znaczył.
3. Gdybyś nie znaczyła dla mnie tyle, byłoby mi obojętne, ile ja dla Ciebie
znaczę.
4. Ponieważ nie jest mi to obojętne, oznacza to, że znaczysz dla mnie tyle,
że nie może mi być obojętne, ile ja dla Ciebie znaczę.
5. Gdybyś wiedziała, ile dla mnie znaczysz, to umiałabyś zrozumieć,
dlaczego nie chcę stracić znaczenia, jakie mam dla Ciebie.
6. Wniosek pierwszy: najwyraźniej nie wiedziałaś, ile dla mnie znaczysz.
7. Wniosek drugi: może teraz już to wiesz.
8. Jestem zmęczony. Dobranoc."


bo przecież nie można powiedzieć tak po prostu, że się kogoś lubi i że mu zależy Wink
a scena o której Ty piszesz była świetna, takie napięcie jedną "nie" rozmową telefoniczną Very Happy poza tym te przerwy między chwilami kiedy wiemy, że coś się dzieje ale oni nic nie piszą bo ich nie ma przy komputerach, jak przykładowo w kawiarni, potem za chiny nie można od nich niczego wyciągnąć, tylko człowiek jest zdany na to co sami napiszą ... ehh znowu się zachwycam Wink


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez MUlka dnia Wto 8:12, 13 Sie 2013, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Agnnes
Błądząca w książkowiu



Dołączył: 14 Lip 2009
Posty: 4434
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Rzeszów

PostWysłany: Wto 17:28, 13 Sie 2013    Temat postu:

Hahaha, nic z tego cytatu nie rozumiem, ale on na pewno jest z tej książki Very Happy
Mulka, czy oni są normalni!? Ja bym nie powiedziała, oni na pewno nie są normalni Very Happy Ale jednocześnie tacy żywi! I właśnie tak jak pisałam, ta książka to 100% ich osobowości i to mi się tak mega podobało, bo to jakby nie książka tylko dwójka ludzi w formie słownej Very Happy I to takich wyjątkowych, interesujących ludzi których nagle zaczyna łączyć coś równie wyjątkowego i interesującego, i to jest nie tylko romantyczne to jest po prostu ekscytujące Very Happy
Co do tego czy później spałam spokojnie to wręcz przeciwnie, hulałam wśród mnóstwa dziwacznych snów do samego rana, teraz też wcale nie "odsapuję" tylko wciąż myślę co to będzie i boję się przeczytać, bo jak przeczytam to już więcej nie będzie! Zawsze można powtórzyć ich rozmowę i znowu się tym wszystkim rozkoszować ale już nie będzie tych momentów napięć, tych domysłów i tego mojego nienasycenia. A to też jest takie super przecież! Very Happy
Póki co więc się przyjemnie torturuję, i powtarzam sobie "i tak ten typek rozmawiał ze mną przez cały czas?" i zastanawiam się jak to się zakończy bo przecież to nie może się dobrze skończyć! Na pewno się skończy bo nie podejrzewam tych kolorowych okładek o żaden dramat, ale przecież nawet jak to się opisze tak, że się dobrze skończy to przecież nie może się dobrze skończyć i to mnie trochę uwiera.
A, Mulka, kogo w ogóle bardziej wolisz Leo czy Emmi, jako osobę samą w sobie i jako osobę piszącą? Albo w jakich momentach ich lubisz najbardziej? O, to jest ciekawe pytanie Wink Mi się chce teraz śmiać jak sobie przypomnę jak Emmi mówiła, że się wczuwa w faceta i dlatego tak pisze. Albo podobało mi się jak Leo się upił winem, a Emmi cały czas próbowała zgrywać taką rozsądną, a pod koniec już straciła nad sobą jakiekolwiek panowanie, a za to Leo musiał zacząć zgrywać twardego. Tu chyba nie da się powiedzieć kogo się woli, bo tu się woli ich razem ale też rozłącznie,
Cytat:
nie wiem jak to będzie jak oni się w końcu spotkają i chyba najbardziej się boje że oni się spotkają, a ja tego nie "zobaczę" wystarczająco. Bo choć ta forma mnie mega pozytywnie zaskoczyła to dalej nie wyobrażam sobie jak to rozegrać przez meile.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Agnnes dnia Wto 22:42, 13 Sie 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
MUlka
Zaczytana



Dołączył: 09 Lis 2010
Posty: 3292
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: DJA

PostWysłany: Wto 19:09, 13 Sie 2013    Temat postu:

o kurcze, trudne pytanie, kogo wolę? Lubię Emmi za jej poczucie humoru, którego Leo wydaje się nie mieć za grosz, lubię jej lojalność, bo jest strasznie lojalna, lubię to, że jest kłótliwa, zazdrosna, chwilami wredna, ale szczera. Być może jako osobę wolę ją, bo jest żywsza, Leo od początku do końca był dla mnie zmęczony, zrezygnowany co uzewnętrzniał po winie Wink no ale cóż "...Przykro mi, jestem, jaki jestem, jaki jestem, jaki jestem" Wink Jako osobę piszącą zdecydowanie wolę Leo, owszem Emmi też ma swoje momenty, ale on - nie wiem może to kwestia jego zawodu Wink - potrafił jednym zdaniem podnieść mi ciśnienie. Przykładowo:"Co Pan ma do stracenia? Leo: 1.Panią. 2.Siebie. 3.Nas" Tyle informacji, tyle uczuć, takie wyznanie w 3 słowach ehh Najbardziej jednak lubię ich razem, dla mnie to ten specyficzny rodzaj a'la dwie połówki jednego jabłka, nie wiem jak to opisać, razem tworzą coś trzeciego - co wybieram Smile Ulubione momenty to wtedy kiedy jedno wytyka drugiemu uczucia, a ten usilnie zaprzecza - oczywiście najczęściej pierwszy ma rację (prawdopodobnie Smile). Bardzo podobała mi się też akcja z przyjaciółką ... właśnie akcja, tak jak napisałaś, to słowo kojarzy się z czymś zupełnie innym, ale nie potrafię inaczej nazwać tych niespodziewanych zwrotów które się w książce dzieją. Wiesz, pitu pitu człowiek zrelaksowany, czyta, śmieje się, zachwyca wymiana zdań, wciąga się, zaczyna kibicować, już widzi oczami wyobraźni w jakim to idzie kierunku, a tu nagle "PS: [...] byłam tylko raz mężatką. I wciąż nią jestem!" ZONK! tylko dlaczego, przecież w opisie było to napisane , ale właśnie kto pamięta jakis tam opis czytając to Wink

Agnnes napisał:
i zastanawiam się jak to się zakończy bo przecież to nie może się dobrze skończyć! Na pewno się skończy bo nie podejrzewam tych kolorowych okładek o żaden dramat, ale przecież nawet jak to się opisze tak, że się dobrze skończy to przecież nie może się dobrze skończyć i to mnie trochę uwiera.
To ci się styl Leo udzielił Very HappyVery Happy Powiem Ci, że w sumie nie istotne jest jak to się skończy, dla mnie to mogłoby się nie kończyć wcale Smile ale ze względu na zdrowie psychiczne bohaterów całe szczęście że jednak koniec następuje Wink.

Agnnes napisał:
Cytat:
nie wiem jak to będzie jak oni się w końcu spotkają i chyba najbardziej się boje że oni się spotkają, a ja tego nie "zobaczę" wystarczająco. Bo choć ta forma mnie mega pozytywnie zaskoczyła to dalej nie wyobrażam sobie jak to rozegrać przez meile.


Nie bój się spodoba Ci się, mi się bardzo spodobało. Z początku brakowało mi szczegółów, ale wyobraź sobie, że oni tak to omówili, że widziałam to wszystko dokładnie. Myślę, że nawet przez to książka jest w pewien sposób intensywniejsza, człowiekowi już zależy na bohaterach, to chcąc nie chcąc wczuwa się bardziej. I jest taki jeden moment , (do tego fragmentu właśnie wczoraj wracałam) , kiedy Leo wspomina jak dostał pamiątkę od Emmi - wiem absolutnie nic Ci to nie mówi, ale kiedyś do niego dojdziesz Smile W każdym razie to wyznanie zrobiło na mnie mega oszałamiające wrażenie, dam sobie rękę uciąć, że czytałam je na wdechu, przeszła wtedy przeze mnie dziwna fala emocji, nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego jak wiele we mnie siedzi, jak wiele czuję, jak wiele wymagam od postaci - dopóki nie nadszedł właśnie ten moment - i oczywiście absolutnie się go nie spodziewałam Smile I wiem, że tylko i wyłącznie w takiej formie jaką ma książka, autor mógł ten efekt uzyskać - dlatego bomba!

Jeszcze tak na marginesie, polski tytuł drugiej części mi się nie podoba, pierwszej zresztą też nie, oryginalnie było chyba coś w stylu 1. Dobry na północny wiatr 2. Każda siódma fala - mają sens, duży. Poza tym w życiu bym po te książki nie sięgnęła,zwlaszcza patrząc na okładkę i opis, dla mnie był to totalny przypadek byłam we Wiedniu, wpadłam tam do księgarni i leżały w niej wyróżnione książki autora, po przyjeździe sprawdziłam czy jest cos jego wydane w Polsce i dzięki temu przeczytałam. Taki szczęśliwy traf Wink

ps: wiem, że często nawiązuję do drugiej części, ale ciężko jest mi się od niej odciąć, w sumie to traktuje je obie jako całość i już nie pamiętam jak myślałam o bohaterach po pierwszej, w ogóle po pierwszej to sie czułam jakbym dostała czymś ciężkim w głowę - więc jest bardzo możliwe, że o niczym absolutnie nie myślałam Rolling Eyes


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez MUlka dnia Wto 19:51, 13 Sie 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Agnnes
Błądząca w książkowiu



Dołączył: 14 Lip 2009
Posty: 4434
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Rzeszów

PostWysłany: Wto 22:35, 13 Sie 2013    Temat postu:

Mulka, przeczytałam wszystko co napisałaś, ale napisze do tego więcej później, teraz jestem w połowie drugiej części, więc jeszcze się nie zdefiniowałam, widzę tylko, że zmienia się punkt widzenia na niektóre sprawy i zobaczę jak to wyjdzie na końcu. Ale kilka spraw może już. Też mi się niesamowicie podoba ta lojalność Emmy i sama nie wiem co chciałabym żeby zrobiła żebym polubiła ją jeszcze bardziej, albo jakie najlepsze byłoby wyjście z tej sytuacji dla nich wszystkich. I postawa Leo też mnie ujmuje, bo on też ceni Emmę za jej lojalność i nie chce jej niszczyć, bo wie że to też dla niego coś zniszczy choć już go niszczy. No i ją też zniszczy. Haha, dlaczego mi się udzielił styl Leo? chyba dlatego że za dużo go czytam Very Happy Co do końca, to chyba musiałby paść internet na całej Ziemi żeby mógł dla nich jakiś nastąpić. ( Choć Administrator poczty już robi wielkie zamieszanie Very Happy) Zresztą definitywny KONIEC niewiele znaczy Wink (Btw, ale mi się to c) podobało! Jak to możliwe że takie dajmy na to dwa znaki jak c) mówią tyle, albo bardziej jak to możliwe że takie c) wywołuje tyle pytań! Very Happy Za to lubię tę książkę, gdzie indziej mogłabym się zastanawiać nad "c)" ? Very Happy Tak ogólnie mówię, tak jak ty o tych 3 słowach, bo co racja to racja.)

A co do tej pamiątki, to może chodzi Ci o ten punkt na dłoni? Nie wiem czy o to Ci chodzi, ale to było takie łaaał, piękne!!! I w ogóle to tak dawno już nie miałam podczas czytania tego głupiego rozmarzonego uśmiechu, a teraz znów mam, co chwila, co chwila gdy nie ma akurat dramatów, aczkolwiek i przy nich jak Emmi coś palnie to wybucham śmiechem. Ta druga część jest taka, że już nie wiem ile razy powiedziałam do siebie "jeej, jak słodko!" ale w takim pozytywnym sensie.

A moim aktualnie 3 ulubionym bohaterem jest administrator poczty, mega gościu. I też co mnie bardzo dziwi, zależy mi na Jonasie (Jonesie?), niby wspomniany 2 czy 3 razy, ale mi zależy naprawdę. I nawet na panu B. też. No i co ty mi tu o końcu mówisz? Zdrowie psychiczne to oni faktycznie muszą mieć przy tym wszystkim.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Agnnes dnia Wto 23:01, 13 Sie 2013, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
MUlka
Zaczytana



Dołączył: 09 Lis 2010
Posty: 3292
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: DJA

PostWysłany: Wto 23:13, 13 Sie 2013    Temat postu:

I nie wytrzymałaś hehe, a "c)" było boskie Smile ... właśnie za to uwielbiam Leo niby jest mało wylewny, ale jak coś palnie to prosto z brzucha (to akurat zaporzyczone od Emmi). B jest spoko, rozumiem go poniekąd, w ogóle podoba mi się duża rola osób trzecich, pomimo ich 'niebycia' Smile
Nie wiem czy to czujesz, ale w tej części to zdecydowanie Leo jest w jakiejś dziwnej skorupie, zaprzeczeniu, zrezygnowaniu, mam jeszcze wrażenie, że tamta książka była o Emmi, a ta jest o Nim, tzn niby o nich razem, ale Jezu no wiesz o co mi chodzi? Hehe
Co do pamiątki ... punkt o którym piszesz, to jak go Leo opisał też mnie usmażył, ale "Psst!" to jeszcze nie to o co mi chodzi, to nie koniec historii Smile

Najważniejsze, no i jak Twoje obawy co do tego czego się obawiałaś? Very Happy (Nie chce mi się pisać na biało) Skoro jesteś po definitywnym KOŃCU, to powiedz mi też jak Ci się podobało TO zakończenie, bo mnie niby nie obeszło, albo nie zdążyłam zajarzyć hehe ale kiedy Leo napisał, że ukarała go milczeniem ... Boże jaki facet takie coś zauważa ... Aż mi się płakać chciało i cieszyłam się, że nie musiałam tego "oglądać"...

Okej, wiesz co nie pisz nic, przeczytaj na spokojnie Wink , prześpij się z tym i dopiero wtedy powiedz mi czy tak wyobrażałaś sobie Koniec ... książki Wink


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez MUlka dnia Wto 23:25, 13 Sie 2013, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Agnnes
Błądząca w książkowiu



Dołączył: 14 Lip 2009
Posty: 4434
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Rzeszów

PostWysłany: Śro 13:53, 14 Sie 2013    Temat postu:

Co do tego czego się obawiałam, to nawet nawet. Chciałabym zobaczyć to z bocznej perspektywy, baaardzo bym chciała, ale nawet wyszło całkiem nieźle Very Happy To znaczy nie jestem ani rozczarowana ani ogromnie zadowolona. Aczkolwiek są po tym takie opisy, że w książce która byłaby inaczej pisana pewnie by się nie znalazły, a one są świetne. Taki dajmy na to punkt Wink
Co do definitywnego KOŃCA to jak miałam się nim przejąć jak jeszcze tyle książki przede mną? (taka mała dygresja, pod tym względem lubię audiobooki, tam często się nie zauważa ile powieści zostało do końca, a ta odległość bardzo wiele mówi, np. ostatnio słuchałam audiobooka i przez to że nie wiedziałam że on już się kończy zostałam tak potężnie zaskoczona! super to było Wink ) Przy KOŃCU przejęłam się Leo, tak mi go szkoda było, Emmi też, ale mniej, ciekawa w ogóle jestem co tak naprawdę ona czuła po tym czego się dowiedziała od Leo, co ją tam najbardziej uderzyło. Póki co nic o tym nie wspominała, a ja mam wiele możliwości w domysłach.

Reszty nie piszę na razie, tak jak mówisz Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
MUlka
Zaczytana



Dołączył: 09 Lis 2010
Posty: 3292
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: DJA

PostWysłany: Śro 19:12, 14 Sie 2013    Temat postu:

Boziu, wiem że to grzech Wink ale tak trochę Ci zazdroszczę, że jeszcze tego wszystkiego nie wiesz Smile

Tak na marginesie, piszesz że szkoda Ci czytać Smile , mi też było szkoda, oj jak mi było szkoda, ale powiem Ci, że teraz poniekąd czytam z Tobą ponownie (bo przekartkowałam też Napisz do mnie Wink) i jaram się równie mocno, o dziwo dlatego, że wiem co się za chwilę stanie Smile i przeżywam z wyprzedzeniem za bohaterów Smile Wtedy byłam głównie ciekawa, zafascynowana, teraz tak po prostu się delektuję i oczywiście wiele więcej dzięki temu zauważam.
Audiobook byłby świetny, zwłaszcza czytany przez dwie osoby, na youtube jest radiowa adaptacja dla BBC drugiej częsci, ale niestety poucinali, brakuje kilku ciekawych, moim zdaniem ważnych, listów, ale cóż trwa tylko 45 min - http://www.youtube.com/watch?v=k2AzcfNqIa8 na dzień dobry jest Twój ulubiony administrator Wink Oczywiście przesłuchałam - fajnie się słuchało z angielskich akcentem Smile Leo ma ciekawy głos, nie tak go sobie wyobrażałam, ale chyba mu pasuje - bo jej bardzo Smile

ohh
znalazłam dwie części z BBC:
[link widoczny dla zalogowanych] - jest B
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez MUlka dnia Śro 19:22, 14 Sie 2013, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Agnnes
Błądząca w książkowiu



Dołączył: 14 Lip 2009
Posty: 4434
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Rzeszów

PostWysłany: Czw 23:46, 15 Sie 2013    Temat postu:

Skończyłam Mulka. No i co ja mam teraz myśleć? Ha? Zepsuli mi moje dramatyczne zakończenie w kolorowych okładkach Confused

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
MUlka
Zaczytana



Dołączył: 09 Lis 2010
Posty: 3292
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: DJA

PostWysłany: Pią 7:19, 16 Sie 2013    Temat postu:

Agnnes napisał:
Skończyłam Mulka. No i co ja mam teraz myśleć? Ha? Zepsuli mi moje dramatyczne zakończenie w kolorowych okładkach Confused


hahaha wiedziałam, że tak zareagujesz Very Happy dlatego uważam, że jest pewna część czytelników, dla których ta opowieść powinna się skończyć po pierwszej części Smile

Cytat:
Widzisz, ja lubię "szczęśliwe" zakończenia, choć wcale nie uważam tego akurat za takie, jest po prostu ok, można się go nie spodziewać po pierwszej części, ale z drugiej strony chyba zasługiwali na to, zasłużyli swoją nieustępliwością, trwaniem przy uczuciach, choć logika mówiła im, że to nie ma sensu. Na początku też czułam coś a'la rozczarowanie, po prostu nie uważałam, że oni będę tacy sami na żywo, nie wierzyłam że ten związek ma sens w realnym świecie, ale z czasem mi przeszło, przeanalizowałam ich ostatnie spotkanie, siódme Smile i teraz się cieszę że stało się jak się stało, że gdzieś tam Leo i Emma tworzą sobie być może szczęśliwą parę, albo wykorzystali swoją szansę, albo nie - ale zasługiwali na nią.
Oni są tacy szczęśliwi w ostatnim rozdziale, Leo brzmi tak zupelnie inaczej, jakby mu kamień spadl z serca, "CIEBIE - wszystko" bez wzgledu na okoliczności, niech się wali, pali chcę Emmi i koniec - taka totalna akceptacja swoich uczuć i pragnień, ona doszła do tego już w pierwszej części i czekała SmileSmile czekała i liczyła fale ...
Przejdzie Ci Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Agnnes
Błądząca w książkowiu



Dołączył: 14 Lip 2009
Posty: 4434
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Rzeszów

PostWysłany: Sob 10:14, 17 Sie 2013    Temat postu:

Nie, nie nie Very Happy
Cytat:
Ja się bardzo cieszę że to się dla nich się tak dobrze skończyło! Very Happy Tylko...
Więcej napiszę później, bo na to potrzebuję chwilki, a na razie mam ograniczony dostęp do internetu Wink

EDIT:
No więc... Very Happy
Cytat:
Jak już pisałam, bardzo się cieszę że Leo z Emmą w końcu się związali, na dobre i na złe, a nie tylko przez meile, tak jak piszesz Mulka, zasłużyli na to i w ogóle super, że taka para się spotkała gdzieś we wszechświecie Very Happy Takiego zakończenia właśnie wyczekiwałam, choć nie mogłam sobie wyobrazić jak do niego dojdzie. No i tu bardziej leży ten mały problem. Bo jest właśnie tak jak myślałam! Zostało to napisane tak, że skończyło się dobrze, choć wcale nie powinno. Gdy tak o tym myślę to naprawdę nie wierzę, że to tak gładko poszło z Bernhardem i dziećmi, ale dobra, to tak sobie myślę gdy wnikam, ale najlepsze, że jak czytałam zakończenie, to nie miałam poczucia fałszu i to mi wszystko wynagradza Very Happy Tyle że mimo wszystko czuję się trochę urażona. Nie wiem jak to uczucie lepiej nazwać. Gdy przypomnę sobie: tu Administrator Systemu, tu definitywny KONIEC, Mia, Bernhard, Jonas, Pam, a potem... Rozwiodłam się pół roku temu! Ej no? Jak to?
...
Przynajmniej już rozumiem czemu Emma wydawała się taka pogodna od mniej więcej połowy książki, co było dla mnie trochę niezrozumiałe w trakcie czytania.

W cytacie są głównie moje mini zapiski zrobione zaraz po przeczytaniu, teraz już po paru dniach trudno mi coś lepszego napisać (bo moja głowa szybko wietrzeje Very Happy), ale na pewno przeczytam te książki jeszcze raz (pewnie nie raz Wink )bo min. jestem bardzo ciekawa jak się to czyta gdy wie się już niektóre rzeczy Very Happy

Aachh i jeszcze jedna sprawa, która jakimś cudem mi się przypomniała (haha, tak na serio to przypomniałam sobie o jeszcze jednych notatkach Very Happy Więc może je przepiszę.).
Emmi wspomniała, że Jonas powiedział Fionie, że Leo jest w typie Kevina Space'a (...) więc oczywiście szybko go wygooglałam i tak! Tylko, że za stary, więc poszukałam go jako młodego i tak tak tak!! On wygląda jak Leo!! Very Happy Nie taki jakiego miałam gdzieś tam w głowie, ale nawet bardziej jak Leo Very Happy
[link widoczny dla zalogowanych] Very Happy
Emmi za to ma dla mnie coś z Anne Hathaway (może to przez tą Emmę z "Jednego dnia"!!?) ale tylko troszkę bo jednak Emmi jest inna, ale nie kojarzę w tej chwili znanej osoby która by tak wglądała.

Słuchowiska na pewno posłucham choć wątpię w ich zrozumienie ale jestem ciekawa głosów Very Happy


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Agnnes dnia Pon 21:55, 19 Sie 2013, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
MUlka
Zaczytana



Dołączył: 09 Lis 2010
Posty: 3292
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: DJA

PostWysłany: Pią 20:51, 30 Sie 2013    Temat postu:

Smile
Cytat:
A ja sie troche spodziewałam, że ona jest już po rozwodzie, niby te wspólne wczasy itp trochę mnie myliły, ale jakoś, gdzieś po drodze wpadło mi to do głowy i nie chciało wyjść, taka jakby nadzieja ... a może po prostu to przez to, że chodziła do terapeutki. Uważam, że jej wspólne życie z Bernhardem byłoby dziwne po tym jak obydwoje się zdradzili. Ba przecież, ona już była zakochana w Leo więc to dla mnie była taka logiczna kolej rzeczy, z mężem nie tworzyli już pary, więc po co się męczyć - być może autor zakończył ich związek zbyt cukierkowo, ale z drugiej strony Emmi właśnie taki ma charakter, a z drugiej strony list Bernharda mówił tak wiele jaki jest jego prawdziwy stosunek do Emmi.


Kevin Spacey Smile pamiętam jak Jonas go opisywał, ale Emmi też zaraz rzuciła, że on go chyba pomylił z jakims prezenterem czy kims tam Smile więc nie zagłębiałam się w temat Smile

A jak Ci się podobała scena olśnienia Leo, kiedy opisywał akcję z Pam? Nie wiem dlaczego, dla mnie to najmocniejsza scena, może dlatego, że pierwszy raz w tej książce któreś z nich cokolwiek w ogóle tak szczegółowo opisywało, ale widzialam to oczami wyobraźni bardzo wyraźnie i scenka mi się mega podobala Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Agnnes
Błądząca w książkowiu



Dołączył: 14 Lip 2009
Posty: 4434
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Rzeszów

PostWysłany: Pią 21:35, 30 Sie 2013    Temat postu:

Wiem że nie taki miał być, ale i tak musiałam sprawdzić i jak zobaczyłam to zdjęcie to stwierdziłam że jest takie Leowate, że zignorowałam to co tam mówili i że on niby miał być łysy (w życiu!) i tak dalej. A zresztą to i tak był koniec książki więc dużo czasu na dalsze rozważanie jego wyglądu nie miałam Very Happy

Z Pam - zaskoczyło mnie trochę jak wtedy Leo się otworzył i tyle o tym napisał, dla mnie ten ich związek był kwestią czasu, więc ogólnie zakończyło się tak jak się zakończyć miało, w stylu świetnym jak cała książka Very Happy

Cytat:
A co do rozwodu Emmi, to ja nie jestem za tym żeby małżeństwa tak szybko się kończyły, nie podoba mi się to kończę i cześć, pa (nie żeby tak szybko to poszło u niej) ale i tak chyba myślałam, że Emmi stać na coś więcej. A zresztą teraz już nie pamiętam co wtedy myślałam, ale na pewno zdania nie zmieniłam jakiekolwiek ono tam było Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Młoda90
Ciekawski umysł



Dołączył: 23 Cze 2011
Posty: 1297
Przeczytał: 5 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Okolice: Oświęcim/Kraków

PostWysłany: Sob 12:06, 21 Wrz 2013    Temat postu:

MUlka i Agnnes tak mnie zaciekawiłyście ta książką, że gdy tylko była dostępna wypożyczyłam ją od razu z kontynuacją Smile

Książką jest naprawdę świetna! Very Happy Jest bardzo oryginalnie napisaną historią co bardzo mi się spodobało, bo opartą jedynie na emailach Emmi i Leo i nic poza tym. Wie się tylko tyle ile bohaterowie sami sobie zdradzą i nic poza tym dlatego też każda drobna informacja jest tak niezmiernie interesująca a naprawdę chciałoby się jednak wiedzieć więcej! Smile
Podobało mi się to ich spotkanie rozpoznawalne, nie mogłam się doczekać ich relacji, do tego Leo tak się przy tym zakamuflował Wink Tak jak Emmi uwielbiam pijanego Leo, który wówczas jest tak obszernie rozmowny, a ta cała akcja z Mią... byłam ciekawa co z tego wyjdzie, chciałam więcej informacji ale niestety Leo w tych sprawach nie jest wylewny.
Strasznie mnie wciągnęły te ich rozmowy, że wystarczyło poświęcić lekturze kilka godzin i jestem już po. A to co przeczytałam na końcu... aż od razu wzięłam się za drugą część i jak na razie doszłam do momentu dowiedzenia się o istnieniu nieszczęsnej „Pam”, nie podoba mi się to Sad



Edit:

Ech..., trochę rozczarowałam się zakończeniem, liczyłam na ciut więcej Wink

Podczas czytania z biegiem kolejnych stron coraz bardziej odnosiłam wrażenie,z że to wszystko zmierza do definitywnego zakończenia ich znajomości. Swoją drogą akurat ten KONIEC był taki niespodziewany, ale na szczęście nie był tym KOŃCEM, a Leo zadał Emmi wówczas w związku z tym idealne pytanie, na które sama chciałam znać odpowiedź Smile
Cytat:
Kiedy mówisz definitywnie KONIEC (jak ostatnio przed szesnastotygodniami, dzień po, może jeszcze będziesz pamiętała, dzień po czym), to co masz na myśli?
a) KONIEC?
b) KONIEC?
c) KONIEC?
c) KONIEC?
I dlaczego nie trzymasz się ani a), ani b), ani c), ani nawet d)?

Do tego w tym tomie Leo był tak jakby wycofany w tych ich rozmowach.
Intrygowało mnie co takiego Emmi podarowała Leo na pożegnanie bo przez resztę książki coś tam o tym wspomnieli, ale oczywiście konkretów nie było Wink, ale na szczęście w końcu Leo o tym napisał. Jakoś nie mogłam zbytnio czytać o „Pam”, byłam zniechęcona i miałam pesymistyczne myśli co do tego jak może ona wkrótce wpłynąć na relację między Leo i Emmi. On sam zaskoczył mnie tym, ze wyznał wszystko, tak szczegółowo Emmi o Pameli a później jeszcze Emmi dorzuciła tą niespodziewaną informację o sobie i aż po tym inaczej patrzyło się na te wszystkie jej wcześniejsze maile.
O zakończeniu napisałam już na początku, no ale wszystko dobre co się dobrze kończy Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Młoda90 dnia Nie 10:26, 22 Wrz 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Agnnes
Błądząca w książkowiu



Dołączył: 14 Lip 2009
Posty: 4434
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Rzeszów

PostWysłany: Nie 11:50, 22 Wrz 2013    Temat postu:

Leo i jego pytania Very Happy Ta historia pewnie dużo wcześniej by się skończyła gdyby nie te ich genialne pytania Very Happy

Cieszę się Młoda że cię zachęciłyśmy i ci się podobało Very Happy Mam nadzieje że więcej osób poczuje się jeszcze zachęconych, bo książki naprawdę są wyjątkowe Very Happy


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Agnnes dnia Nie 11:54, 22 Wrz 2013, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zuz@
Złodziejka książek



Dołączył: 24 Cze 2006
Posty: 33075
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 29 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polanica | Wrocław

PostWysłany: Śro 21:20, 22 Sty 2014    Temat postu:

Dzieeeeeeeeewczyny! Dołączam do chóru zachwytów i niedowierzenia, że ta książka okazała się taka cudowna! Nie powiem, nie wiedziałam kompletnie czego się spodziewać- tak się nią zachwycałyście, ale cały czas myślałam, co może takigo być w historii ludzi piszących do siebie maile. I kurde jaka byłam głupia! Bo w takiej historii może być wszystko, może być tyle emocji, że nie jestem w stanie tego pojąć!
Myślałam, że jestem taka mądra i wszystko przewidzę, że znam się na schematach i potoczy się tak jak myślę. Może i na schematach się znam, ale tu wszystko było wbrew temu, co powszechnie 'wiem'. Myślę, że byłam zaskoczona od początku historii, od momentu poznania. I tak aż do końca 2 części. Zaskakiwali mnie, zaskakiwało mnie jak się toczy ta historia. Ciągle jestem w szoku, że te cienkie, z pozoru proste książki miały w sobie pokład takich emocji i TAKĄ historię! Przede wszystkim: tego jeszcze nie było. Tzn. oczywiście były książki pisane mailami, rozwijajace się znajomości- z nieznajomych do osób najbliższych...ale nie tak jak tu!
Cała ta historia jest jednocześnie, tak nienaturalna, a zarazem w 100% prawdziwa. Przede wszystkim bohaterowie są prawdziwi, są z krwi i kości. Są nieobliczalni, zupełnie jak my, szaraczki w zwykłym świecie, nie świecie fantazji. Bo 'N@pisz do mnie' (i 'Wróć do mnie') nie dzieją się w świecie fantazji, to jest historia realna, prawdziwa i ja się tego trzymam.
Kocham gry, może nie potrafię w nie grać, ale kocham obserwować inteligentną grę miedzy dwojgiem ludzi. A Emmi i Leo grali, i to jak grali. To był pasjonujący pojedynek, chociaż czasem bywał również grą zespołową.
Bohaterowie nie są idealni, ba czasem miałam ochotę napisać im maila z zapytaniem- co Ty wyprawiasz, pacanie?! Nie wiem, czy bym ich polubiła w rzeczywistym świecie, ale czytając uzależniłam się od ich wiadomości. Czułam się jak trzeci bohater, widz, który tak jak oni jest głodny kolejnych wiadomości. I pełen pytań. To co między nimi było to nie jakaś błaha miłostka, nie coś w stylu 'forever & always' to rodząca się więź, niezwykle dojrzała, chociaż czasem bardzo dziecinna. Czuć chemię, nawet na początku kiedy jeszcze nic się nie dzieje. Pod grubą warstwą cynizmu, ironi i prowadzonej gry rodzi się przywiązanie. I uzależnienie od maili, od rozmowy, od drugiego człowieka. Poznawanie Emmi i Leo wraz z nimi było swietną zabawą.
Autor pokazał, że nie potrzeba rozległych opisów, dramatycznych wydarzeń i tego całego patosu by czytelnik poczuł emocje, które płyną z książki. Pokazał, że rozmowa dwojga ludzi może dostarczyć wiele, może wpłynąć na czytelnika, może sprawić, że nie może on spać, bo chce wiecej. I nagroda za końcówkę 1 części- tego nie mają najlepsze filmy sensacyjne czy finaly seriali Wink.
Tyle napisałyście o tych książkach, co prawda jeszcze wszystkiego nie przeczytałam, a ja nie wiem co pisać. Bo nie wiem jak pisać! Bo jak opisać to, że jest się zaskoczonym, chociaż potem myśli się 'no tak', jak opisac przywiązanie do ludzi, których w normalnym świecie nie wie się czy by się polubiło, jak opisać to że jednocześnie się kochało i nienawidziło zdawkowe i pozbawione poczucia humoru maile Leo, i jak opisać, ze cynizm Emmi to cos co się uwielbiało, a jednocześnie chciało się by przestała? Jak opisać emocje, uczucia, które dały mi zwykłe maile? I jak opisac to, że mam ochotę napisac teraz długiego maila do nieznajomego i zacząć przygodę?
Ta seria to romans, który wcale im nie jest, to lekka opowieść, która miażdży bagażem emocji, to schematyczna historia, która zaskakuje na każdym kroku. To seria, którą warto przeczytać i zobaczyć. Zobaczyć, czemu ta książka była zaskoczeniem roku 2013 dla dziewczyn i dla mnie jest w 2014.

I dziękuję dziewczyny, że wasz entuzjazm zaprowadził mnie do 'N@pisz do mnie' Smile
Ha, i widzicie że @ w tytule to dobry znak (taki żarcik a propo mojego nicku Laughing )


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
MUlka
Zaczytana



Dołączył: 09 Lis 2010
Posty: 3292
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: DJA

PostWysłany: Śro 22:29, 22 Sty 2014    Temat postu:

Hahaha ale fajny post Very Happy doskonale pamietam swój ogrom uczuć po przeczytaniu ... Właśnie takie zaskoczenie, że teoretycznie banalna historia może być tak fajnie przedstawiona i nie miałam z kim się nią podzielić Sad
Nie wiem ile razy od tamtej pory książki przeczytałam, ale wierzcie mi co biorę je do ręki to otwieram i jakoś tak leci i niemal zawsZe odkrywam, coś nowego ... A jak mi smutno, albo droga mi się dłuży to zapuszczam sobie słuchowisko i zaraz banan na twarzy bo to tak jakby spotkac sie znów ze starymi znajomymi - polecam przesłuchac.
Mam nadzieję, że kolejne osoby poczują się zachęcone, bo tę książkę ciężko opisać, trzeba poczuć ten specyficzny klimat, poznać tych zwykłych ale jednocześnie niezwyklych bohaterów.
"Inteligentna gra" tak zgadzam się, to może być sedno sprawy.
Choćby taki "prezent" który Emmi podarowała Leo, za każdym razem jak o tym myślę mam ciarki i widzę tę scenę oczami wyobraźni: jego zdziwienie - jej powagę i to jak on o tym pisał ... No szacun.
Hahaha a ja wciąż przeżywam Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zuz@
Złodziejka książek



Dołączył: 24 Cze 2006
Posty: 33075
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 29 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polanica | Wrocław

PostWysłany: Czw 18:16, 23 Sty 2014    Temat postu:

Ta książka jest naprawdę warta przeczytana, bo po odłożeniu się o niej myśli i myśli, a nie jest to przecież jakaś wstrząsająca historia, tylko...życie Wink. Może dlatego wzbudza tyle emocji, bo chociaż nietypowa historia to jednak relacje, problemy dotyczą kżdego z nas w mniejszym badź większym stopniu.
Podobał mi się wiek bohaterów, że jednak te problemy to coś więcej niż 'on mnie nie lubi, jestem brzydka' itd.
I ta 'inteligentna gra', ktoś mógłby pomyślec że chodzi o jakieś intrygi i kłamstwa pomiedzy tą dwójką, ale to nie to. To rozmowa, zwykla rozmowa z nieznajomym, jednak jednocześnie jest grą.
Warto <3


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Agnnes
Błądząca w książkowiu



Dołączył: 14 Lip 2009
Posty: 4434
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Rzeszów

PostWysłany: Wto 17:14, 28 Sty 2014    Temat postu:

Zuu, tak mnie zachęciłaś swoją wypowiedzią, że chyba znów przeczytam Very Happy Jakbym sama nie wiedziała, że warto Very Happy Ale tę książkę można rozkminiać wiele razy, tak właśnie jak to Mulka robi Very Happy wcale nie dziwię się, że wciąż coś nowego odkrywasz, jeeeju, jak ja takie książki uwielbiam Very Happy Bo to nie jest historia którą się pozna i po co potem wracać, to jest trochę bardziej jak łamigłówka, której od razu nie da się rozwiązać Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zuz@
Złodziejka książek



Dołączył: 24 Cze 2006
Posty: 33075
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 29 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polanica | Wrocław

PostWysłany: Pią 17:14, 31 Sty 2014    Temat postu:

No to w tej książce jest fajne, że to nie jest taka typowa fabuła i za każdym razem można inaczej interpretować te rozmowy Wink
Teraz jak znam zakonczenie myślę, ze będę widziala więcej między wierszami w ich rozmowach. Bo na pewno za jakis czas wrócę do tej serii Smile Szczególnie, że obie części można tak naprawdę przeczytać w jedno popołudnie Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
MUlka
Zaczytana



Dołączył: 09 Lis 2010
Posty: 3292
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: DJA

PostWysłany: Czw 9:48, 06 Lut 2014    Temat postu:

ciekawostka: [link widoczny dla zalogowanych]
wiem, że to zupełnie co innego i thriller miłosny? z psycholem Smile może być niezłe Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum o książkach nie tylko dla nastolatek Strona Główna -> Obyczajowe Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB
Appalachia Theme © 2002 Droshi's Island