Forum Forum o książkach nie tylko dla nastolatek Strona Główna
Home - FAQ - Szukaj - Użytkownicy - Grupy - Galerie - Rejestracja - Profil - Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości - Zaloguj
Pięćdziesiąt twarzy Greya - E L James
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum o książkach nie tylko dla nastolatek Strona Główna -> Inne / Książki +18 / Pięćdziesiąt twarzy Greya
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Czaarna.
Książniczka



Dołączył: 09 Kwi 2012
Posty: 678
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Hogsmeade

PostWysłany: Czw 11:56, 13 Wrz 2012    Temat postu:

A ja, pomimo waszych i negatywnych i pozytywnych opinii i tak w sobotę wybieram się do empiku po tą książkę Very Happy
Po prostu muszę ją przeczytać, żeby upewnić się, że na świecie jednak jest ktoś bardziej zboczony ode mnie, no i chcę mieć taką ociekającą zboczeniem książkę na półce.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
aga82
Zaglądacz



Dołączył: 14 Wrz 2012
Posty: 1
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 20:09, 14 Wrz 2012    Temat postu:

a ja jestem w polowie i powiem wam szczerze ze ksiazka jara;) ,,,ale styl mometami jest fatalny ,,,podsomowujac pomysl na ksiazke ciekawy ,rozbudza wyobraznie ,napewno nie dla dzieci ,,,,ciekawa jestem jak sie skonczy ;)ogolnie ksiazke czyta sie milo i szybko ale tak jak juz pisalam drazna mnie momety opisow w 1-szej osobie, sa bardzo proste a nawet czasem zbedne ,,,no ale zobaczymy co edzie dalej

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kaśśś
Zaglądacz



Dołączył: 14 Wrz 2012
Posty: 2
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 20:23, 14 Wrz 2012    Temat postu:

Jesli ktokolwiek powiedzial ze ksiazka jest podobna do Twilighta jest w bledzie.
Nie ma nic wspolnego (na szczescie) chociaz czytalam wszytskie czesci Twilighta i trzeba przyznac ze milo sie czytalo ale na litosc boska Smile Fifty shades of Grey jest zupelnie inna Smile Wciaga niesamowicie i niesamowicie godna polecenia Smile 7 listopada druga czesc Smile juz nie moge sie doczekac Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tirindeth
Błądząca w książkowiu



Dołączył: 04 Maj 2010
Posty: 4056
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: UĆ

PostWysłany: Pią 20:29, 14 Wrz 2012    Temat postu:

Kaśśś, a ja zauważyłam odniesienia do Zmierzchu i mogę Ci nawet dokładnie podać, na których stronach są one widoczne Wink A ponieważ jestem fanką Zmierzchu, to znam tę książkę na pamięć.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tirindeth
Błądząca w książkowiu



Dołączył: 04 Maj 2010
Posty: 4056
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: UĆ

PostWysłany: Sob 11:18, 15 Wrz 2012    Temat postu:

Wybaczcie, że post pod postem, ale mam już reckę Wink Miłej lektury, hehe Razz

Najbardziej oczekiwana książka roku? Pięćdziesiąt twarzy Greya autorstwa Eriki Mitchell (E.L. James) już dawno okrzyknięto hitem, a to za sprawą głośnej promocji i najróżniejszych, często całkowicie sprzecznych opinii na zagranicznych portalach literackich. Początkowo powieść była fanfikiem napisanym na podstawie Zmierzchu, jednak – z wiadomych przyczyn – taka książka nie mogłaby zostać wydana, więc autorka przerobiła swoją seksualną trylogię w nową, „oryginalną” historię (choć można znaleźć podobieństwa do meyerowskiej sagi). Jedni są zachwyceni dziełem E.L. James, określając powieść terminem „porno dla mamusiek”, inni natomiast nie tylko otwarcie wyrażają swoje zaskoczenie słysząc, że książka stała się bestsellerem, ale także chętnie wytykają wszelkie błędy. Tak więc i ja, zaintrygowana zapowiedzią wydawniczą, postanowiłam sięgnąć po ów hit ostatnich tygodni i... obawiam się, że będę dziś bardzo wredna!

Na początek kilka słów o kreacji bohaterów. Anastasia „znowu-przygryzam-wargę” Steele i Christian „dojdź-dla-mnie-mała” Grey to główni bohaterowie powieści. Młoda, nierozgarnięta studentka z rozdwojeniem jaźni (uważa, że w jej ciele mieszka tzw. „wewnętrzna bogini”) poznaje super przystojnego i zabójczo seksownego młodego mężczyznę, w dodatku chorobliwie bogatego i jakże utalentowanego (licencja pilota, wirtuoz gry na fortepianie etc.), który od razu zaczyna jej się podobać. Christian natomiast to facet z rodzaju „nie ufaj mi mała, jestem złym chłopcem”, który później okazuje się jeszcze fanem ostrej jazdy bez trzymanki, ze skłonnościami sado-maso. Zaszufladkowanie Greya jest jednak ciężkie, bo to mężczyzna w zasadzie niepoczytalny, zmienny, owładnięty manią posiadania i rządzenia, a w dodatku całkowicie nieprzewidywalny.

Język powieści to kolejny gwóźdź przybity do trumny naszego hiciora. Masakra stylowa! Ilość powtórzeń doprowadza do szału, a narracja pierwszoosobowa z punktu widzenia Any jest jak zarzynanie świni w upalny poranek. Bohaterka i jej okrzyki w stylu „o święty Barnabo” albo „rany Julek” sprawiają, że nie tylko pryska erotyczny czar, ale też czytelnik w zasadzie nie ma pojęcia, czy się śmiać, czy płakać. Ja proponuję poker face, bo później będzie i tak tylko gorzej. Ilość opisów niewielka, natomiast dialogów pod dostatkiem – prostych (żeby nie powiedzieć prostackich) i płaskich. Powieść nie niesie ze sobą żadnych głębszych emocji. Monotonna akcja, która kręci się wokół kolejnych scen erotycznych, w pewnym momencie zaczyna nudzić odbiorcę – dlaczego? Bo sceny te nie pobudzają wyobraźni tak, jakbyśmy się tego spodziewali, natomiast obfitują w dużo obietnic bez pokrycia. Historia romansu jest mdła, o ile w ogóle można mówić o romansie – ot zwykłe rżnięcie. Pojawiają się natomiast cytaty, które stały się hasłami promującymi powieść, jak chociażby słynne „przygryzam wargę”, czy „świerzbi mnie ręka”. Jeśli mam być szczera, to gdybym usłyszała od faceta stwierdzenie „świerzbi mnie ręka”, niechybnie odparłabym „mnie też i zaraz dostaniesz nią po ryju”!

Nie jestem feministką, ale przyznaję, że książka E.L. James w pewien zawoalowany sposób uwłacza kobietom. Choć w zasadzie sado-maso mamy tu jak na lekarstwo, a autorka nie popisała się wyobraźnią, kreując sceny seksu, to jednak przyznaję, że traktowanie Any przez Greya było... niesmaczne. Podobne zachowania np. w stosunku do mnie skutkowałoby mocnym kopniakiem w krocze delikwenta i uważam, że każda normalna dziewczyna postąpiłaby dokładnie tak samo. Dlatego też wydaje mi się, że żadna kobieta nie mogłaby marzyć o kimś takim, jak Christian Grey – chyba, że byłaby (równie jak on) niezrównoważona. Pojawia się jednak mały plusik, który pozwala tej powieści nieco odbić się od dna – to humor, który uwidacznia się przy mejlach wymienianych pomiędzy Aną i Greyem. W zasadzie to jedyne fragmenty książki, które bawią i sprawiają, że bohaterowie w jakiś nieznany sposób stają się czytelnikowi bliżsi. Chociaż na chwilę...

Co takiego jest w Pięćdziesięciu twarzach Greya, że powieść została okrzyknięta bestsellerem? Powiem Wam – niepewność. Bo choć książka prezentuje sobą obraz nędzy i rozpaczy, a język, jakim posługuje się Ana, woła o pomstę do nieba, to elementem przyciągającym czytelnika będzie historia naiwnej dziewczyny zakochanej w całkowicie nieodpowiednim facecie. Przyznaję otwarcie – w pewnej chwili szczerze współczułam Anastasii (nawet, jeśli sama była sobie winna). Obserwowałam młodą kobietę, która dopiero odkrywa swoje możliwości (także te łóżkowe) i faceta, który w dziwny sposób uświadamia jej ów potencjał erotyczny, jaki w niej drzemie. I chciałam – mimowolnie – wiedzieć, jak się ta historia zakończy. Czy Ana podda się Greyowi całkowicie? A może odnajdzie sposób, by wydostać się z tego toksycznego układu? Nie odpowiem Wam na to pytanie, jak również nie stwierdzę, czy powieść jest godna polecenia. Dla mnie debiut James okazał się warty maksymalnej oceny 2+/6 – książka mnie bowiem nie poruszyła, a ponieważ w romansach i erotykach zaczytuję się od dwunastu lat, lekturę tę potraktowałam jak ciekawe doświadczenie. Pięćdziesiąt twarzy Greya nie jest ani szokujące, ani podniecające – ot powieść pensjonarki ubrana w odpowiednio przyciągające uwagę hasła, w której schemat goni schemat. Dla mnie jedynym terminem idealnie pasującym do promocji tej publikacji byłoby „porno dla ubogich wyobraźni”. Dlatego też sami zadecydujcie, czy chcecie poświęcić czas na tę „literaturę”...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Bianca
Angel of books



Dołączył: 04 Lut 2012
Posty: 1909
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 12:24, 15 Wrz 2012    Temat postu:

Rozmawiałam dzisiaj z przyjaciółką przez telefon i zapytałam się jej czy się jej podobała książka (kupiła ją w dniu premiery) i ona na to odpowiedziała mi ciszą w słuchawce. Ja jej mówię, że nie musi się wstydzić i żeby się przyznała, że się jej podobała. Znowu chwila ciszy, aż w końcu się odważyła i mówi: "ej.. zajebista" Very HappyVery Happy No i efekt jest taki, że odliczna dni do premiery drugiej części. Dzisiaj do niej jadę i mówiła mi, że mam pierwszeństwo na liście osób, które chcą pożyczyć od niej Greya <cwaniak>

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
@lma
Zaczytana



Dołączył: 11 Maj 2009
Posty: 3177
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z opolskiego - Głubczyce

PostWysłany: Wto 11:03, 18 Wrz 2012    Temat postu:

Wpis z tylnej okładki książki:

"Kobiety na jej punkcie szaleją,
Mężczyźni wiele zawdzięczają,
Biblioteki apelują, by wycofać ją z obiegu (...)"

przyznam, że intryguje. Sama kampania reklamowa, artykuły i ta cała otoczka komercyjna zaciekawiły mnie. Zaciekawiły do tego stopnia, że zakupiłam owy bestseller, mimo iż byłam świadoma, że popełniam wielki błąd.

Bohaterką jest studentka, Anastacia Steele. To miła, dziewczęca, zabawna, niewinna dziewczyna. Na prośbę jej przyjaciółki przeprowadza wywiad z Christianem Greyem, bogatym prezesem pewnej firmy, na dodatek sponsorem ich uczelni. Facet działa na Anę w sposób magnetyzujący, wręcz rozpraszająco. Oczywiście jegomość okazuje się zabójczo przystojnym młodym bogiem, który wyraźnie zainteresował się naszą małą Aną. Za sprawą Greya zaczynają na siebie wpadać "przypadkiem". Ana wyraźnie oczarowana daje się uwieść Christianowi, oddając mu swoją niewinność. Dla Christiana to za mało, bo jego styl życia odbiega od normalności. On kocha sprawiać ból fizyczny... Czy dla młodziutkiej Anastasii, która marzy o miłości ta relacja wystarczy?

Celem tej książki miało być zapewne powstanie wypieków na policzkach czytelniczek. No cóż, w moim przypadku cel nie został osiągnięty. Jako trzynastolatka po kryjomu przed rodzicami zaczytywałam się w romansach mamy, które do dziś wywołują u mnie wypieki. Znajdziemy w nich nie tylko opisy aktów intymnych, ale i jakąś fabułę, na miłość boską! Serdecznie polecam zwłaszcza romanse z Wydawnictwa Da Capo, albo chociaż mój pierwszy erotyczny klasyk, po którym byłam uświadomiona seksualnie - "Pamiętniki Fanny Hill" autorstwa Johna Clelanda. Gwarantuję wypieki. Tak samo, więcej emocji i wypieków doświadczymy w "starych, dobrych" paranormalach - polecam "Wściekły głód" K. Cole czy "W pół drogi do grobu" J. Frost.

Narracja z punktu widzenia Any, to była najgorsza rzecz w tej książce. Droga Ana, podczas stosunków wydawała w myślach okrzyki typu "Rany Julek" czy mój "ulubiony" tekst - "Święty Barnabo". No proszę! Autorka mogła zamiast tego wprowadzić przekleństwa, efekt byłby milion razy lepszy. Ponoć książka miała mnie zaszokować... Tak, zaszokowała mnie swoją głupotą.
Christian okazuje się facetem, który nade wszystko uwielbia sprawować kontrolę, nad wszystkim. Przerażały mnie w nim jego zapędy prześladowcze i dziwię się, że Ana nie dała nogi. Ich relacja to toksyczna mieszanka.

Większość z czytelniczek na pewno wie, że historia Any i Christiana to początkowo był fan-fick "Zmierzchu". Widać sporo odniesień, nie da się ukryć. Jednak "Zmierzch" to przy tym arcydzieło i w pełni (no, a przynajmniej w dużej części) rozumiem fenomen, czego nie mogę napisać o "Pięćdziesięciu...".
Jedyną większą emocją jaką doświadczyłam podczas lektury było uczucie zażenowania, że można coś takiego wydać. Nie miałam siły ani ochoty nawet współczuć bohaterce sytuacji, w której się znalazła, a na którą się świadomie zgodziła.

Pomijam już styl autorki "Pięćdziesięciu..." - nawiasem mówiąc okropny - ale wspomnę o logice i fabule, a raczej jej brakiem. Logika bije po oczach. Pamiętam fragment, gdzie Ana wspominała jak Christian się w nią "wlał", do czego nie mogło dojść, gdyż uprawiali seks w gumce... Żałość. Były wiele takich fragmentów, ale ze względu na szacunek dla czytających ten tekst pozwolę sobie przemilczeć. Fabuła, a raczej jej brak. Wszystko kręci wokół jednego tematu - seksu, a jak już wspominałam temat ten nie wyszedł autorce, więc po pewnym czasie czułam się znużona. Emocji to tu się nie uświadczymy. Więcej emocji i podniecenia dojrzymy w filmach erotycznych (nie pornolach!). Zapewniam, że efekt będzie zadowalający.

Najbardziej obawiam się, że teraz młode dziewczyny będą marzyły o swoim Greyu i wypatrywały takiego właśnie księcia na białym rumaku. Przerażająca wizja! Jeszcze bardziej przeraża mnie, że na naszym rynku będą ukazywać się podobne publikacje, nawet dla nastolatek! Ot, taka nowa moda.

Będę szczera. Spodziewałam się czegoś bardziej gorącego po tej książce. Co dostałam? Ano wielkie nic. Skończyłam czytać tę książkę z wielkim bananem na twarzy, że to koniec udręki. Ponoć autorka została okrzyknięta przez Amazon jako "pisarka wszechczasów". Doprawdy? Pewnie Jane Austen i siostry Bronte przewracają się w grobie! Nasz świat się stacza, a ponoć w planach film...

Ocena ogólna: 2/10
Nie potrafię polecić tej książki, sumienie mi tego zabrania.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kaśśś
Zaglądacz



Dołączył: 14 Wrz 2012
Posty: 2
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 18:58, 19 Wrz 2012    Temat postu:

Widzę, że jestem tu jedyną osobą, której książka przypadła do gustu:) nie jestem wielką czytelniczką, czytam bo lubię, dla zabicia czasu i relaksu, a to że książka jest lekka i zabawnie napisana to dla mnie plus.Smile
hmm "Zmierzch" - myślę, że teraz każda wydana książka o miłości będzie do niego porównywana i zawsze ktoś znajdzie coś łączącego Smile
No cóż, koniec o Edwardzie i Belli Smile w końcu temat poświęcony "Fifty shades of Grey" Smile
Bardzo ciepło polecam Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Bianca
Angel of books



Dołączył: 04 Lut 2012
Posty: 1909
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 7:58, 22 Wrz 2012    Temat postu:

Ja jestem dopiero gdzieś na 400 str. ale nie mogę nie zgodzić się z @lmą. Jestem bardzo zawiedziona bo również spodziewałam się czegoś co wywoła u mnie wypieki na twarzy. Może to wszystko dlatego, że autorka opisywała zbyt wiele szczegółów z ich stosunków płciowych. Niektóre fragmenty były wręcz trochę obrzydliwe.. Ja jestem zwolenniczką tajemniczości i może jakiejś magii w przypadku opisywania seksu. Tutaj, jak dla mnie, tego nie ma.

Co mnie jednak najbardziej denerwuje, to że jestem już na 400 stronie i dalej nie mam pojęcia jaki jest główny wątek tej powieści O_o że niby Christian i jego tajemnica? (która nawiasem mówiąc wgl mnie nie interesuje bo autorka poświęca jej tylko parę zdań w książce! generalnie ona strasznie szybko radzi sobie z opisem wydarzeń, które nie dotyczą seksu, żeby tylko mogła dojść do momentu opisu samego współżycia ... żenuła ;/)

Jednak wciąż kilka stron przede mną więc zobaczymy jak t będzie, gdy mi się literki skończą...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Nazarka87
Zaglądacz



Dołączył: 06 Paź 2012
Posty: 1
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 21:45, 06 Paź 2012    Temat postu:

Jeśli chodzi o "50 twarzy Greya" moje odczucia są następujące:
Przeczytałam (prawie, że jednym tchem) i nie żałuję. Czekam z niecierpliwością na kolejne części, ale... No właśnie jest to "ale". Niestety jak to już nie raz było wypominane, język jest kiepski, wręcz żenujący. I ta ilość powtórzeń, chociaż z każdą kolejną stroną jakoś się do tego przyzwyczaiłam i po prostu prześlizgiwałam się przez nie. Ale wywracanie oczami weszło mi w nawyk, ponieważ za każdym razem, gdy Ana to robiła, ja też to robiłam, że ona to robi Smile I te przygryzanie wargi. Od razu staje mi przed oczami Bella. Przez co wychodzi kolejna sprawa, czyli powiązania ze Zmierzchem. Tak nawiasem to Sagę również przeczytałam ( i nie wstydzę się tego). Ja zauważyłam ich bardzo dużo i nie za bardzo mi się to widzi. Tylko co się dziwić skoro to Belli i Edwardowi zawdzięczamy Christiana i Anastasie.
Jeśli chodzi o erotykę to jest ok. Fakt czasami robi się... powiedzmy niesmacznie, jednak podobają mi się te opisy. Nie mam za bardzo doświadczenia z tego typu książkami, więc nie mam porównania. Dodam tylko, że większy wpływ miał na mnie pierwszy pocałunek czy to jak Szary rozbierał Anastasie, niż to ich pie***nie się. Wyobraźnia działała Very Happy
To chyba tyle jeśli chodzi o minusy.
Zaletą za to na pewno jest to, że łatwo się ją czyta.
Humoru też jest sporo. Głównie dzięki mailom, wewnętrznej bogini i podświadomości oraz dogryzaniu sobie nawzajem przez głównych bohaterów.
Postacie i ich charaktery mi odpowiadają.
Duży plus za tą tajemnicę Greya. Tak w ogóle to właśnie to sprawia, że chcę więcej, to właśnie o to tutaj chodzi i przez to wszystko się dzieje.
Uważam, że gdyby ta książka został napisana lepszym językiem i pozbawiona co niektórych, hmm... dziecinnych, bzdurnych (?) kwestii, byłaby czymś na prawdę dobrym.
To chyba wszystko czym chciała bym się podzielić.

Czy polecam? Tak. Bo fajnie jest się oderwać od rzeczywistości i trochę pośmiać się i trochę rozluźnić :p Tylko niech nikomu ta książka nie wydaję się arcydziełem i nie nazywa autorki "pisarką wszechczasów", bo byłoby to niedomówieniem roku! ;p


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Czaarna.
Książniczka



Dołączył: 09 Kwi 2012
Posty: 678
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Hogsmeade

PostWysłany: Nie 23:46, 14 Paź 2012    Temat postu:

Dobra, przeczytałam. Napisałam nawet recenzję do gazetki szkolnej. I mimo tego, że tak bardzo skrytykowałam tą pozycję, i tak mam zamiar sięgnąć po kolejne części...

Oto recenzja do gazetki :

Smagnięcia pejczem, skórzane pasy krępujące ręce, podniecające ukąszenia…
Większość pewnie już wie, jaka pozycja zostanie przeze mnie skrytykowana i zmieszana z błotem w tym numerze… Jednak dla tych, którzy jeszcze się nie domyślają, mam krótką i zwięzłą odpowiedź…
„50 twarzy Greya” E.L. James.
Wzbudza kontrowersję? Niesmak? Czy może raczej budzi nowe zmysły? Pożądanie? Zanim jednak sięgniemy po książkę, warto jest dowiedzieć się czegoś o autorce…

Pod pseudonimem E. L. James ukrywa się była producentka telewizji BBC Erika Leonard. Początkowo zamieszczała swoją twórczość na blogu fanów sagi o wampirach - miała to być kontynuacja losów bohaterów "Zmierzchu". Jej wpisy zostały jednak usunięte jako zbyt pornograficzne. Wydawnictwo, które odważyło się opublikować książkę Leonard, nie spodziewało się takiego sukcesu i burzy medialnej. Niedawno w bitwie o zekranizowanie "Pięćdziesięciu twarzy Greya" brały udział największe wytwórnie filmowe. Krucjatę przeciwko powieści rozpoczęli już niektórzy duchowni. Autorka jeszcze podgrzewa atmosferę, mówiąc w wywiadach, że w "50 twarzach Greya" opisała tylko swoje fantazje erotyczne.

Tyle powinno nam w zupełności wystarczyć, by zamiast wydawać pieniądze na tą pozycję, zakupić na przykład słodycze. Niestety, są i tacy ciekawscy, między innymi ja, którzy nie wiedzą co robić z pieniędzmi, więc kupują takie pisadełka jak to, ponieważ gdybym nazwała to powieścią, obraziłabym takich pisarzy jak Meg Cabot, Bram Stoker, Stephen King czy nawet Henryk Sienkiewicz.
Jak oczywiście się wszyscy domyślają, filary tej książki to sceny erotyczne Uległej i jej Pana… Ale zacznijmy od początku…

Książka zaczyna się od przedstawienia nam wyglądu głównej bohaterki – Anastazji. Wystarczy nam pierwszy akapit, żeby stwierdzić, że dziewczyna jest najbardziej zakompleksioną kobietą roku ( cóż za podobieństwo do Zmierzchu ).
Kolejne wydarzenia oczywiście mają za zadanie dobić nas jeszcze bardziej. Wyobraźmy sobie bowiem, że jesteśmy dziennikarzami, którzy musza przeprowadzić wywiad z kimś bardzo znanym, często pokazującym się w mediach… I nagle łapie nas choroba? Kogo innego moglibyśmy wybrać na swoje zastępstwo, jak nie totalnie pozbawioną gracji, zakompleksioną, niepewną siebie, nic nie wiedzącą o tym człowieku swoją współlokatorkę?! Niewiarygodne? Takie rzeczy tylko w 50 twarzach…
Ale to przecież jeszcze nie koniec. Już po chwili bowiem, nasza kochana bohaterka pojawia się na wywiadzie, z nieziemsko przystojnym, greckim bogiem Adonisem… Akhm, nie przepraszam. Z nieziemsko przystojnym, greckim bogiem Christianem Grey’em. W każdym calu, dosłownie, idealny. A ona? Ona oczywiście nie może zapominać o tym, że jest teraz świetną podróbką Belli, więc zaraz na progu wykłada się jak długa na podłodze Adonisa Christiana Grey’a.
A to jest wciąż dopiero pierwszy rozdział…

Pomińmy więc teraz te wszystkie wstępy, aż za bardzo oczywiste sygnały, jakie wysyła naszej biednej Anastazji Christian, oraz fiołkowe zaloty biznesmena, i przejdźmy do tego, co interesuje Was drodzy czytelnicy najbardziej…
Seks.
A tego w tej książce jest od groma. Z chęcią przytoczyłabym Wam nawet niektóre cytaty, które z pewnością od razu zniechęcą Was do tej książki, jednak wiem, że to byłby pewnie mój ostatni artykuł w tej gazecie. Wracając jednak do konkretów.
A są one następujące:
Christian Grey, zamożny biznesmen, tak naprawdę jest skrytym fanem BDSM, czyli inaczej stosunków płciowych polegających na zasadach Pan i Uległa. Wierzę w waszą wyobraźnię, że dopowiecie sobie resztę…
Pani Leonard zbiła fortunę na tym, że my usilnie próbujemy wyobrazić sobie niektóre sytuacje z jej książki. Opisy większości scen są bowiem niedopracowane, obrzydliwe… Mam wrażenie, że po przeczytaniu tej książki, mój zasób słów zmniejszył się o 20% a mózg wypłynął uchem. Wam też to grozi, ale i tak wyczuwam, że będziecie chcieli to przeczytać. Nie liczcie jednak na nic specjalnego, pozycja jest bowiem drętwa, pozbawiona granic, a zakończenie nie ma za grosz sensu. Ufam jednak, że nie dobrniecie do zakończenia, tak jak mnie, głupiej się udało. Zrobiłam to jednak tylko na potrzeby artykułu.
Pragnę również zaznaczyć i przypomnieć, że autorka chyba czasami nie wie co zrobić z bohaterami, dlatego właśnie wstawia sceny erotyczne. Seks na biurku, seks pod prysznicem, seks w jakiejś szopie, seks w windzie… Nie, to był żart, nie było seksu w windzie. Było za to pieszczenie się pod stołem, w domu rodziców Christiana, podczas gdy ci jedli obiad. Właśnie przy tym stole. Jeszcze nie do końca obrzydzeni? To nic … Mam tego więcej… Ale nie, nie dam Wam. Poszukiwanie tych cytatów sprawi tylko, że nic już pewnie nie zjem, przez najbliższy tydzień.
Podsumowując… Książka nie pobudza zmysłów, nie odkrywa naszych ukrytych pragnień, za to odkrywa składniki naszego obiadu, które z pewnością wrócą się, jeśli przeczytacie tą książkę.

Tak więc daję jej cudowną, piękną, upragnioną ocenę -1/10 i liczę na to, że Nasze pokolenie jednak naprawi ten świat, bo jeśli nie to boję się tego, co będą czytać moje dzieci…


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lady Evil
Zaglądacz



Dołączył: 02 Lis 2012
Posty: 1
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 10:35, 02 Lis 2012    Temat postu:

Przeczytałam 350 stron i się poddałam.
Starałam się wczuć w klimat, ignorować podobieństwo do Zmierzchu, którego nie trawię (przeczytałam 100 stron pierwszego tomu).
Wczoraj spędziłam z tą książką kilka godzin i stwierdziłam, że nie chcę więcej.
Nie mniej jednak jestem ciekawa.
Może uznacie to za hipokryzję, ale chciałabym wiedzieć, co było dalej.
Jakby ktoś był miły i wysłał mi jakiegoś priva z krótkim opisem tego, co się działo dalej byłabym wielce zobowiązana Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Bianca
Angel of books



Dołączył: 04 Lut 2012
Posty: 1909
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 20:40, 02 Lis 2012    Temat postu:

nic nie rozumiem z tej wypowiedzi... znudziła Cię ale strasznie jesteś ciekawa co jest dalej? Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tajemnicza Brunetka
Szalona pisarka



Dołączył: 01 Kwi 2012
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:33, 06 Lis 2012    Temat postu:

Ogólnie książka mi się podobała, nie irytowała mnie, ale gdybym ja pisała tę książkę, rozegrałabym to trochę inaczej. Początkowo myślałam, że będzie to taka historia Kopciuszka no i hmmm... w pewnym stopniu może nawet była. Do momentu pierwszej sceny erotycznej czytałam to z zapartym tchem, ciekawa gry pomiędzy głównymi bohaterami, ale później stało się już wszystko jasne... Mnie tam nie zniesmaczają za bardzo opisy scen erotycznych. Sam Grey... intrygujący no i przecież nie robił nic, na co Ana by się nie zgodziła. Ale hmm gdyby nie te sceny, to książka byłaby chyba o połowę krótsza. Na pewno przeczytam kolejne części, już na nie czekam, zwłaszcza, że skończyła się intrygująco. Mam też nadzieję, że wkrótce zostanie bardziej rozwinięty wątek tajemniczej Mrs Robinson, fajnie by było gdybyśmy poznali ją "osobiście" oraz że zostaną wyjaśnione przyczyny takiego a nie innego zachowania Szarego.
Podobieństwa do Zmierzchu? Nie zwróciłam uwagi.
Jest to jak najbardziej książka dla dorosłych, więc rozumiem, że młodzieży może się nie podobać. Ja jestem już jak najbardziej dorosła, więc nie miałam z nią żadnych problemów. Według mnie jest świetna, ale to tylko moje skromne zdanie...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Bianca
Angel of books



Dołączył: 04 Lut 2012
Posty: 1909
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 8:24, 07 Lis 2012    Temat postu:

@Tajemnicza Brunetko, może i jestem jeszcze nie dość doświadczona w sprawach erotyki, ale to raczej nie ma wiele wspólnego z moją opinią na temat tej książki. Sama wspomniałaś, że gdyby nie opisy scen erotycznych to książka byłaby o połowę krótsza. Tutaj również nie mogę się zgodzić bo moim zdaniem książka byłaby wówczas o 3/4 krótsza. Nie mogę pozbyć się wrażenia, że tak dobry pomysł został tak zmarnowany. Nie liczyłabym na to, że dowiemy się czegoś więcej o Mrs Robinson, gdyż autorka nie ma w zwyczaju szczegółowego opisywania jakiejkolwiek postaci Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tirindeth
Błądząca w książkowiu



Dołączył: 04 Maj 2010
Posty: 4056
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: UĆ

PostWysłany: Śro 19:25, 07 Lis 2012    Temat postu:

Tajemnicza Brunetka napisał:

Jest to jak najbardziej książka dla dorosłych, więc rozumiem, że młodzieży może się nie podobać. Ja jestem już jak najbardziej dorosła, więc nie miałam z nią żadnych problemów. Według mnie jest świetna, ale to tylko moje skromne zdanie...


Szczerze mówiąc nie brakuje tu dorosłych czytelników, więc ten argument mnie nie przekonuje.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tajemnicza Brunetka
Szalona pisarka



Dołączył: 01 Kwi 2012
Posty: 479
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:54, 07 Lis 2012    Temat postu:

Bo to nie jest argument tylko moje odczucie Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Oksa
Szalona pisarka



Dołączył: 01 Cze 2011
Posty: 273
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 13:50, 08 Lis 2012    Temat postu:

Czytuję od czasu do czasu naprawdę sporo romansów, no cóż moim życiem dość często rządzą emocje Razz Ale takiego gniota, to chyba dawno nie czytałam.

Fabuła jest o... Eee, przepraszam, jaka fabuła? W tej książce chodzi tylko i wyłącznie o rąbańsko, więc nie oszukujmy się, że jest inaczej. Zresztą, wydawca przynajmniej jest szczery i określa książkę wprost jako porno. I tyle dostaniecie. Na dodatek kiepsko napisane. Jak czytam opinie, że to nietypowa i oryginalna książka, a do tego kontrowersyjna, to myślę sobie "kobieto, przeczytaj Trylogię Kusziela, a zobaczysz, co to kontrowersja". Nie wystarczy napisać, że facet daje jej klapsy, ona się podnieca, potem ją bzyka, a na koniec się w nią wlewa (pomimo założonej prezerwatywy-jak ktoś wyżej zauważył), żeby wzbudzić we mnie poczucie, że mam do czynienia z czymś oryginalnym.

I żeby nie było, jestem dorosłą kobietą i nie mam problemu ze scenami erotycznymi, ale to było zwyczajnie słabe.

Zamiarem chyba było pokazanie, jak zgubna potrafi być namiętność, a jednocześnie jak silna potrzeba, żeby pozostać przy facecie, który może Cię nawet skrzywdzić. Super wyszło, droga autorko. W ogóle nie odczułam aury niebezpieczeństwa, nieuchronności, przyciągania i magnetyzmu pomiędzy dwojgiem bohaterów. Jak ktoś miałby ochotę na przeczytanie porządnej pozycji w tym zakresie (i jakże miotającej w głowie), to polecam thriller duetu pisarskiego Nicci French "Fatalna namiętność".

Język jest cholernie prosty, z masą powtórzeń, a dialogi drętwe. Uznałam w pewnym momencie, że jeśli jeszcze raz któreś z bohaterów coś wyszepcze albo Christian powie "Jedz!", to rzucę laptopem o ścianę.

Bohaterowie to jakieś marionetki, poboczni bez żadnej przeszłości i trójwymiarowości, główni to karykatury - ona, ledwo ogarnięta lelija, która gada ze swoją wewnętrzną boginią i której wydaje się, że jest strasznie stanowcza Rolling Eyes oraz on, miliarder z Ciemną Przeszłością, Mroczną Teraźniejszością, a jego przyszłość to akurat mam w dupie.

Czyli, moi drodzy, szukacie czystego porno w formie słowa pisanego, co prawda słabo, ale jednak? Proszę bardzo, może i jakiejś kobiecie poprawi to życie seksualne, jak twierdzą reklamy. Jeśli tak, to bez żadnej przemawiającej przez mnie ironii życzę tego, bo to będzie oznaczać, że do czegoś się ten chłam przydał.

Zawsze warto wiedzieć, co stoi na szczycie listy najlepiej sprzedających się książek i o której najczęściej się mówi. Czyli, co określa się w dzisiejszych czasach mianem bestsellera. Ratunku, niech mnie ktoś zastrzeli!

Przytoczę Wam cytat pewnej opinii na Biblionetce (muffa), bo myślałam, że zejdę po nim Very Happy Doskonale opisuje zasób słów głównej bohaterki i moje własne odczucia po przeczytaniu tego światowego dzieła:

"O jejku. O kuźwa. O święty Barnabo. Miauczę i jęczę i ogień mnie wypełnia, a ręka świerzbi... żeby pozbyć się tej książki. Wink"


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Oksa dnia Czw 13:53, 08 Lis 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Bianca
Angel of books



Dołączył: 04 Lut 2012
Posty: 1909
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 20:51, 08 Lis 2012    Temat postu:

Oksa napisał:
"O jejku. O kuźwa. O święty Barnabo. Miauczę i jęczę i ogień mnie wypełnia, a ręka świerzbi... żeby pozbyć się tej książki. Wink"



hahahahahhaa! no chyba padnę, że śmiechu Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jeannie_c
Książniczka



Dołączył: 22 Kwi 2011
Posty: 524
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 17:59, 09 Gru 2012    Temat postu:

Początkowo niezbyt pozytywnie byłam nastawiona do tej książki, jednak jako (swego czasu) ogromna fanka Zmierzchu to postanowiłam ruszyć do Empiku, nabyć 50 i na własnej skórze przekonać się o co tyle hałasu Wink oczywiście Pan sprzedawca zlustrował mnie gorszącym wzrokiem, ale i tak to mnie nie powstrzymało. Wink Książkę pochłonęłam w dwa wieczory i nie żałuję, baaardzo wciąga i to w pozytywny sposób, zapomina się o swoich problemach i odlicza strony do finału. Oczywiście są minusy, które momentami mocno wkurzają m.in wewnętrzna bogini, która swoją drogą w drugiej części ku mojemu niezadowoleniu jeszcze bardziej się uaktywni, w kółko używanie tych samych określeń (to akurat może być wina tłumaczenia) i no cóż niektóre opisy seksu były momentami niesmaczne, ale ogólnie książkę polecam na tzn. odmóżdżenie się i wyluzowanie. Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Bianca
Angel of books



Dołączył: 04 Lut 2012
Posty: 1909
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 18:16, 09 Gru 2012    Temat postu:

nie sądzę, żeby była to wina tłumaczenia. autorka w oryginale posługuje się niezbyt kreatywnym językiem, stąd powtórzenia i ubogie epitety Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
otakesan
Zaglądacz



Dołączył: 09 Gru 2010
Posty: 1
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 1:35, 12 Gru 2012    Temat postu:

No cóż...
przy tej książce muszę trochę przełamać niechęć do pisania na forach i coś skrobnąć, bo zanosi się na kolejny bestseller którego fenomenu nie zrozumiem.

Po kolei:
Co do stylu, języka i sposobu przedstawienia "fabuły" to w kapitalnym "Rejsie" niezapomniany inż. Mamoń grany przez Maklakiewicza tak mówi: "nuda... Nic się nie dzieje, proszę pana. Nic. Taka, proszę pana... Dialogi niedobre... Bardzo niedobre dialogi są. W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje."
W zasadzie ten cytat, mimo że miał tyczyć się filmu polskiego oddaje cały charakter książki w aspekcie stylowo - językowym. To jest po prostu grafomaństwo i tyle.
Można sobie zadać pytanie czy coś broni jednak tej książki i sprawia że mimo niedociągnięć zasłużenie osiągnęła status bestselleru?
Może głębia postaci?
No cóż, "Jądro ciemności" to to nie jest albo inny "Lot nad kukułczym gniazdem" i wielkich osiągnięć w budowaniu postaci po tej pozycji też się nie ma co spodziewać. Są żenująco infantylne, odrealnione aż do bólu, irytujące jak mało co. Wkurza mnie niesamowicie Grey jako archetyp "księcia na białym koniu" do tego z jakąś wydumaną "tajemnicą" by było jeszcze bardziej "cudownie" niż bez niej, Wkurza mnie istota przydana mu jako partnerka.
O św. Barnabo! Chyba spasuję...

Może chociaż tak mające pobudzić wyobraźnię sceny seksu?

Hmmm... zanim ta książka ukazała się w Polsce na zachodzie w kręgach osób dla których BDSM to życie a nie "rozrywka" toczyła się dyskusja jakie ona szkody wyrządzi. I ci ludzie mieli rację. Całkowicie pominę uczucie "niesmaku" jakie wywołują opisy scen BDSM wśród "normalnych" ( no cóż, we mnie wszelkie "po bożemu" i "normalne" wywołują takie samo odczucie połączone do tego z nudą) Po prostu muszę stwierdzić że autorka o BDSM ma pojęcie bardzo niewielkie, i chyba rzeczywiście ograniczone do jej fantazji. Same opisy aktów nie dość że nie pobudzają wyobraźni, to jeszcze taka relacja jak w książce nie jest relacją Pan-uległa ale jakimś dziwnym czymś, czego nawet nie potrafię nazwać. Ta książka w moim odczuciu sprawi że ludzie spoza kręgu praktykującego BDSM będą mieli o nas jeszcze gorsze zdanie niż mają. Cholera, jak sobie wyobrażę że moja Uległa miała by być do czegoś przeze mnie zmuszana wbrew sobie lub miała być taką "mimozą" totalnie bez charakteru to wpadam w rozpacz. Może i nakręci to wyobraźnię niektórych i pojawi się wysyp "pseudouległych" marzących o takich nierealnych "pseudopanach" jak Grey, ale ludzie, litości! Jak już chcecie pobudzać wyobraźnię to ktoś tu przywołał "Trylogię Kusziela", tam jest styl i oryginalność, tu jest porażka! Może i ktoś odkryje w sobie powołanie do uległości lub dominacji po tej lekturze, ale w niej tak na prawdę nie ma nic, co mogło by pokazać ten świat jakim jest, do tego by w niego wejść trzeba jeszcze paru rzeczy, i wcale niekoniecznie trzeba być "milionerem z tajemnicą" lub rozchwianą emocjonalnie dziewczynką...

Jak nie fabuła, nie styl, nie dialogi, nie postaci i nawet nie erotyka to powiedzcie mi drogie Panie ( i nieliczni w tym temacie Panowie) co?
Bo mnie po lekturze tej książki do dalszych części nie przekonuje nic. Raczej jestem przerażony że to wielkie nic stało się bestsellerem, czyżby "owczy pęd"za marketingową machiną reklamową?
Ja muszę na koniec znów przywołać Rejs i Mamonia, parafrazując do lektury "...Grey'a":
"Proszę pana, siedzę sobie, proszę pana, w kinie... Pan rozumie... I tak patrzę sobie... siedzę se w kinie proszę pana... Normalnie... Patrzę, patrzę na to... No i aż mi się chce wyjść z... kina, proszę pana... I wychodzę..."


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Katarina
Serwująca literki



Dołączył: 02 Sie 2012
Posty: 2308
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:11, 12 Gru 2012    Temat postu:

Wahałam się kupić tę książkę,ponieważ spotkałam się z wieloma negatywnymi opiniami. Ale gdy zobaczyłam ją w Empiku stwierdziłam,że po raz kolejny zaryzykuję ( zazwyczaj tak kupuję książki Very Happy). I opłaciło się. Książka mi się podobała,oczywiście jest coś co w niej mi nie pasowało-BDSM. Pierwszy raz spotkałam się z tym w książce i może dlatego mnie to tak razi. Mimo to książka mnie pochłonęła i na pewno kupię drugą część. Dostrzegłam w niej podobieństwo do Zmierzchu. Naprawdę rzuca się to w oczy.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Bianca
Angel of books



Dołączył: 04 Lut 2012
Posty: 1909
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:56, 12 Gru 2012    Temat postu:

Katarina, skoro przeszkadza Ci BDSM to ja na prawdę nie rozumiem co Cię w tej książce pochłonęło Very Happy bo dla mnie powiedzieć, że "50 twarzy greya jest fajne ale BDSM mi nie pasuje", to jak powiedzieć "Zmierzch byłby super, gdyby nie te wampiry" Very Happy chyba jednak aż tak Ci sprawa z BDSM nie przeszkadzała Katarina Razz

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Katarina
Serwująca literki



Dołączył: 02 Sie 2012
Posty: 2308
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 8:46, 13 Gru 2012    Temat postu:

Pochłonęły mnie te relacje między Greyem a Aną (nie chodzi o seksualne relacje) Very Happy To co się między nimi dzieje,co ukrywa Christian,te ciągłe kontrolowanie jej Smile Te BDSM mnie trochę obrzydza tak szczerze powiedziawszy. Very Happy Tak jak mówię,to pierwsza książka gdzie się z tym spotkałam. Wiem trochę to pogmatwane Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum o książkach nie tylko dla nastolatek Strona Główna -> Inne / Książki +18 / Pięćdziesiąt twarzy Greya Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 4 z 5

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB
Appalachia Theme © 2002 Droshi's Island